Moje wizje się spelniają!

Poniedziałkowy wieczór. Przeglądam właśnie archiwalne wpisy na moim blogu jednym okiem oglądając „Licencje na wychowanie”. Czytam wpis pt „w końcu upragnione wakacje z sierpnia 2008 roku”. Masakra. Przytaczam tam moją pesymistyczną wizją wakacji. W czerwcu 2010 roku byłam na wakacjach i …. chyba jestem wiedźmą.
Oto głupotki powymyślane przeze mnie w 2008 roku.
Moja pesymistyczna wizja wakacji 🙂

1. Najpierw opóźnienie odlotu samolotu (mały Miś się nudzi i psuje wszystkie sprzęty dostępne w hali odlotów)

2. Potem wchodzimy do samolotu, ale nie startujemy, bo okazuje się, że jest jakaś awaria samolotu. Każą nam go opuścić (mały Miś wpada w  histerię, bo mama mówiła, że polecimy, a my wysiadamy)

3. Po 30 godzinach oczekiwań wylatujemy szczęśliwi ale umęczeni (mały Miś nie ma już siły łobuzować, duży Misiaczek mówi – mówiłem, że wyjazdy są bezsensu trzeba było zostać w domu 😉 a ja umieram z bólu pleców – jeśli opóźnienie przedłuży się do 40 godzin zdążę wskoczyć do rehabilitanta, żeby mnie naprawił)

A to opis wylotu na wakacje sprzed dwóch tygodni.
1. Planowany wylot godzina 14.40. Na lotnisko docieramy, jak zwykle spóźnieni, o 13. Korzystając z faktu, że rodziny z dziećmi odprawiają się w pierwszej kolejności oddajemy bagaż i przechodzimy do bramek strefy bezcłowej.
– Państwo do Barcelony-Girony? Jeszcze nie wpuszczamy! – informuje mnie facet w mundurze.
– Jak to? Przecież za godzinę wylot!
– Jest opóźnienie. Proszę zapytać w informacji, ale pewnie około dwóch godzin!
Dwie godziny z Julką na lotnisku? Gdzie nie ma ani jednego miejsca w którym dziecko może się zatrzymać? Godzinę bawiła się zabranymi przeze mnie na czas lotu – samochodami, kredkami i kolorowankami.
– Uwaga pasażerowie do Barcelony Girony, planowany odlot samolotu o godzinie 17.00
Masakra. Po czterech godzinach oczekiwania ładujemy się do samolotu. Duży Misiaczek jest wkuty, mały Miś pyta mi się co pięć minut : a kiedy polecimy? a kiedy polecimy?
Siedzimy w samolocie.
– kiedy polecimy mamo? – pyta Julka
– Już zaraz będziemy startować.
– Proszę państwa – w głośnikach słychac głos pilota – niestety nie mamy wolnego kanału powietrznego i możemy wystartować dopiero o godzinie 18.35, klimatyzacja w samolocie nie jest w stanie zapewnić odpowiedniej temperatury, tak więc proszę wszystkich o opuszczenie samolotu!

Na szczęście nie czekaliśmy 30 godzin. Wylecieliśmy  po ponad 6 godzinach. Chyba już wiem, dlaczego taka zmęczona nadal jestem.

2 myśli na temat “Moje wizje się spelniają!”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: