I znowu bunt na pokładzie

W piątek w końcu skończyliśmy remont. Oki, może nie całkiem, bo czekamy jeszcze na montaż drzwi, ale skończył się ten największy brud, zwinęliśmy folie. Wpadłam w szał sprzątania. Niby rozsądnie, bo wiem czym grozi przepracowanie. Ale w pewnym momencie człowiek zapomina o rozsądku. Bo co z tego, że umyłam panele, jak brud roznosi się jeszcze z płytek, mebli i parapetów. Dobra, dobra. Sam się nie roznosi. Roznoszą go Julka i kot. Sprzątałam zawzięcie pół piątku, mimo, że już od tygodnia czułam, że nie jestem w stanie nic zrobić a nerwy mi wysiadają. Po pierwsze żyliśmy w bałaganie od trzech tygodni, po drugie mniej więcej od tygodnia tyramy na dwa etaty (po powrocie z pracy sprzątamy co się da, kładziemy się spać, wstajemy idziemy do pracy, po to by po południu znowu wrócić do domu i zająć się sprzątaniem). Sprzątałam tylko (Misiaczek wkurzyłby się gdyby to przeczytał 🙂 tylko ? raczej aż!)  pół piątku, bo drugie pół spędziliśmy w drodze do Łodzi na ognisty koncert Rammstein (warto było :)) Wracaliśmy w nocy do domu. O 9 rano w sobotę zwlekłam się z łóżka, bo tyle jeszcze sprzątania …. o 14 skoczyłam do pracy na ważne spotkanie. Po powrocie sprzątanie, niedziela sprzątanie.
Wczoraj cały dzień (od 10 do 17.30) spędziłam na szkoleniu. Efektywne zarządzanie zespołem. Miało być bardzo ciekawe. Myślałam, że wrócę do domu wypoczęta i jeszcze coś posprzątam 🙂 (niesamowite, czasem wystarczy napisać co się myśli, potem to przeczytać …  śmieszne hehehe ). Niestety. Szkolenie okazało się być nudnawe. Właściwie nic nowego się nie dowiedziałam. Nie wiem czy poziom szkolenia był taki niski czy mój poziom wiedzy jest taki wysoki 😉 Niestety siedzenie przez 7 godzin dla mojego ciała jest katorgą. W ostatniej godzinie myślałam, że powieszę sobie nogi na suficie. Efekt – przyjechałam do domu okrutnie zmęczona z bolącymi nogami. Luknęłam rekreacyjnie jak Hanka wali po mordzie Grażynę ( m jak miłość oczywiście) i poszłam spać, żeby przespać ten ból. Zawsze to pomagało.
Obudziłam się dziś. Zeszłam po schodach na dół. Cholera bolą mnie nogi…
– wiesz, jeśli do jutra mi nie przejdzie – mówię do Misiaka- zostanę jutro w domu, odpocznę…
Zestresowałam się dopiero po śniadaniu. Nogi przy śniadaniu mi cierpły. Czułam słabość. Nie mogłam doczłapać się na piętro, żeby się ubrać… nie mogłam przemóc tej słabości. Kurcze dawno nie było tak kiepsko. Popłakałam się. Bo kurcze już od dawna czuję, że czas na przerwę, ale starałam się to ignorować. Jeśli znów przez moją ignorancję będzie źle?
– Boże, obiecuję, że się poprawię, tylko daj mi jeszcze jedną szansę. – pomyślałam.
Chwilę później zaczął mnie boleć brzuch. OOO, to nie jest objaw GBS, może znów mam osłabiony organizm, który reaguje nad wyraz wrażliwie na to co zapewne dzisiaj mnie nawiedzi …
Zostałam w domu. Lężę w łóżku. Wzięłam ibuprom. Czekam aż przejdzie. Pośpię trochę.

P.S. Przyznam się, że przez chwilę pomyślałam, że to nawrót, że znów czeka mnie powtórka z wątpliwej rozrywki. Staram się nie panikować, dopóki nie pojawią się problemy z podnoszeniem stóp. Jakby co to zacznę czytać tego bloga od początku … może dzięki temu uda mi się zminimalizować trochę emocji, zmniejszyć strumienie łez, racjonalnie dotrwać do końca?

3 myśli na temat “I znowu bunt na pokładzie”

  1. Nawet najzdrowszy organizm by wysiadł a co dopiero po tej chorobie,Twój strach jest oczywisty. Trzymam kciuki żeby to osłabienie mineło i oczywiście wielkiej satysfakcji z własnej pracy i z wyremontowanego mieszkania.Pozdrawiam.

    Polubienie

    1. No właśnie, byłam już tak zmęczona, że nie potrafiłam odczuwać satysfakcji z pięknego wnętrza 🙂 i kurcze zamiast myśleć, że cos ze mną nie tak, to mogłam się położyc na jedzień dzień do łóżka, odpocząć, odespać :)Dziś już jest lepiej – staram się nadrabiać zaleglości w pracy …. w wolniejszym jednak tempie niż zwykle

      Polubienie

  2. Powinnaś dostać po tyłku Asiu za to, że takie tempo sobie narzucasz! Musisz trochę przystopować i nie pędzić tak ze wszystkim.Dbaj o siebie kochana…Dużo zdrówka życzę i pozdrawiam Was cieplutko:)

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: