I can’t get no … motivation

W głowie mojej słychać dzwięki 🙂 nie wiem czy słyszałam gdzieś dziś Rolling Stonesów, czy to podświadomość … ale zamiast satisfaction słyszę motivation 🙂

Satysfakcja jest przecież gwarantowana (albo zwrot pieniędzy) a motywacja to najtrudniejsza rzecz na świecie. Zwłaszcza motywacja siebie. Nawet dla mnie 🙂 osoby wybitnie … w tym miejscu daruję Wam i sobie wszelkich przymiotników określających moją skomplikowaną osobowość 😉

Rzecz w tym, że nie ćwiczę. A powinnam.

Bo po pierwsze – ćwiczenia są fajne,

po drugie – nawet nie pamiętam, kiedy ostatni raz ćwiczyłam,

po trzecie – zbiża się jesień i trzeba zrobić coś żeby nie wpaść w depresję jesienno-zimową

po czwarte – mój mąż ćwiczy … i mam właściwie siłownię obok sypialni, więc to wstyd mieć tak blisko i nadal znajdować wymówki

po piąte – mogłabym mieć lepszą kondycję

po szóste – chyba przestałam już tyć, może nawet troszkę schudłam, ale waga łazienkowa pokazuje jakieś dziwne liczby 😉

po siódme – mam ze 100 kg tłuszczu na brzuchu 🙂

 

Już od miesiąca noszę się z zamiarem rozpoczęcia cyklu treningów – przynajmiej 2 razy w tygodniu. I jakoś nie mogę przejść z etapu koncepcyjnego do realizacji …

Planuję. Zapominam. Wkładam dżinsy, z których wylewają się te moje tony tłuszczu … i mówię od jutra ćwiczę…. i jutro nie mogę, bo …. jest tysiąc powodów. A potem tłumaczę sobie, że właściwie bycie zbyt chudym w moim wieku nie jest twarzowe, bo widać zmarszki itp. (zmarszczki na brzuchu ?) i nadal tkwię w fazie planowania 🙂

Wczoraj rozmawiałam z koleżanką, która zrzuciła 13 kg !!! (Gratulacje Elastyczna! wiem, że to kwestia wyrzeczeń a nie ćwiczeń, ale gdybym miała wyrzec się pieczywa, to wolałabym chyba ćwiczyć codziennie. Podziwiam Cię) .

I znów mi się przypomniało, że powinnam ćwiczyć. Tylko jak tu się zmotywować, żeby zacząć? Bo jak zacznę to już pójdzie z górki. A tak? Pozostaje mi jedynie myślenie o tym, o czym pomyśleć, żeby pomyśleć, że czas ruszyć cztery litery …

Hm, odnoszę wrażenie, że chyba za dużo myślę …. 🙂

 

3 myśli na temat “I can’t get no … motivation”

  1. Wiem że mnie to nie usprawiedliwia ale u mnie z motywacją podobnie. Co jakiś czas mówię sobie że jutro… Niby nic mnie nie powstrzymuję, ale zawsze jest coś.Trzymam kciuki i oby „jutro” dało efekty w postaci zaczętych ćwiczeń i spalenia „zbędnego” balastu usadowionego tu i ówdzie na ciele.Pozdrawiam i czasem zapraszam do mnie http://www.qrcza-k.blogspot.com

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: