Hej kolęda, kolęda :(

Początek Roku. Czas robienia postanowień, dalekosiężnych planów, rozliczania podatków. Także rozliczania parafian! W całej Polsce księża wychodzą ze swoich domów by odwiedzić swoje owieczki. Ciekawa jestem gdzie szukac poczatków tej hm powiedzmy „tradycji”, i ciekawa jestem kiedy „tradycja” się wypali. Myślę, że taka kolęda to w większości przypadków bardzo niezręczna sytuacja dla przeciętnego Kowalskiego. Zapewne też nic miłego dla normalnego księdza. Wchodzisz do obcego domu, obcych ludzi. Musisz zagadać z nimi. Nie za mało, ale też nie za dużo, bo za 10 minut lecisz dalej.

Podobno ksiądz to też człowiek. Szkoda, że tylko w nielicznych przypadkach. Odkąd mieszkamy w nowym miejscu nie narzekamy. Nasz proboszcz jest miły, sympatyczny i najzwyczajniej ludzki. Przychodzi na kolędę. Mówi, że nie widzi nas w Kościele (tak jakby Bóg był tylko w Kościele! i tylko tam można się skutecznie modlić). My mu coś odpowiadamy. On przytakuje z uśmiechem. Nie jest pewnie zbyt zadowolony, ale jakie ma wyjście? Nakrzyczeć na nas? Zmusić? Obrazić? Wiadomo, że to nie zadziała (choć wielu z nich to stosuje).

Pamiętam, że kiedyś, gdy moja mama mieszkała sama (bo ja studiowalam w innym mieście, a jej mąż umarł) przyjęła kolędę. Ksiądz był oburzony, że w takim dużym mieszkaniu (niecałe 50 m2) mieszka sama kobieta.

– Jak Pani może trzymać w mieszkaniu tyle psów! – ksiądz krzyknął na moją mamę.

Fakt, mama próbowała sobie jakoś zapełnić pustę i miała dwa psy, a potem po śmierci swojego ojca musiała przygarnąć jeszcze pozostałą po nim suczkę.

– Lepiej by Pani bezdomnych do swojego domu przyjęła!!!!

Kretyn. Nie był to niestety odosobniony przypadek. W tym roku bliska osoba opowiadała, że Wielce wielmożny książę tzn. ksiądz kazał podjechać po siebie samochodem, bo nie będzie pieszo szedł do swoich parafian 200 m. Pojechali po księdza. Ksiądz zaczął ich opieprzać,bo nie chodzą do Kościoła. Potem zaczął przeprowadzać ankietę z rodzaju stan zamożności Polaków

– A Pan to kim jest z zawodu, że jeżdzi Pan takim samochodem? Pewnie jakimś kierownikiem?

A co go to odchodzi?

Chwilę później zauważył, że na ścianie wisi szkic jakiejś znanej katedry, zawołał więc swoich ministrantów:

– wiecie co to jest? To jest katedra …., nigdy jej nie zobaczycie na żywo, więc chociaż sobie popatrzcie na rysunek!!!!

A na koniec, wziął kopertę i dodatkowo wystawił kwitek, że niby Gospodarze mają zaległość za zeszly Rok w płatnościach na Kościół.

Gdy usłyszałam całą relację, ręce mi opadły. Ja chyba bym nie wytrzymała, księdza opieprzyła i wyrzuciła na śnieg. Niech lezie pieszo. Taki gbur, buc, debil.

Potem tylko naszła mnie taka myśl, że gdyby gospodarze tak zrobili, to ksiądz z radością wykreśliłby ich z listy swoich parafian, a w razie potrzeby przykładowo pogrzebu, odmówiłby z dziką satysfakcją.

Powstał Urząd Ochrony Konsumentów. Organy do których można zgłaszać wszelkie praktyki monopolistyczne. Monopoliści dostają wielkie kary….. a nadal w naszym kraju jeden wielki monopolista – Kościół. I co można zrobić oprócz odzielenie Boga od Kościoła ?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: