Ona czy ja? – część II

Halo? Czy ktoś w górze mnie słyszy? Czy jutro nie mogłaby być niedziela? Obawiam się, że nie wytrzymam. Jadę na końcówce rezerwy. Jak tlenu potrzebuję chwili wytchnienia,wypoczynku, ciszy i spokoju. W pracy totalna masakra. Wszyscy czegoś ode mnie chcą. W domu muszę myśleć za trzech.

Nie potrafię nawet podjąć decyzji, co zrobić dziś na obiad. Mam pustkę w głowie i nieodparte wrażenie, że od trzydziestu lat robię ciągle to samo na obiad. Zaraz, zaraz.Policzmy. Jestem utalentowana, nie przeczę, ale jestem też sprytna. Nie, nie dałabym się przecież wrobić w przygotowywanie obiadów, trzydzieści lat temu. Byłam wtedy młodsza niż Julka teraz.

Julka właśnie ograniczyła o połowę liczbę kółek, na których jeździ. Upaja się sukcesem bezwypadkowego robienia rowerkiem leniwych ósemek. Boję się zostawić ją samą na podjeździe. Jeszcze przewróci się w trakcie tych swoich akrobacji, złamie nogę, rękę i nie wiem co jeszcze. To na pewno popsułoby nam wyczekiwane wakacje. Siedzę więc na podjeździe i obserwuję uważnie. Tak, wiem. Niewiele to zmienia. Jeśli ma się przewrócić, to nawet nie zdążę do niej podbiec. Ale nic na to nie poradzę, że czuję się bezpieczniej, gdy jak stara kwoka gdaczę:

– Wolniej!Powoli! Nie wchodź tak szybko w zakręt! Uważaj!

Rany, chciałabym mieć pięć lat i beztrosko, jak ona, jeździć na rowerku.

No nic, dokładnie za cztery dni beztrosko siądę na plaży z sangrią w plastikowym kubeczki i będę chłonąć hiszpański klimat wszystkimi zmysłami.

2 myśli na temat “Ona czy ja? – część II”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: