Czym skorupka nasiąknie za młodu …

Wpadłam dziś (zapewne z nadmiaru wolnego czasu, wrrrr) na bloga poruszającego temat „czego uczy się trzylatek w przedszkolu” i czuję się w obowiązku napisać o naszym przedszkolu 🙂
Bardzo długo zastanawialiśmy się, zanim podjęliśmy decyzję o zmianie przedszkola. Myślenie zajęło nam kilka miesięcy. Do przedszkola mieliśmy kawałek drogi, a w niedalekiej odległości od naszego domu powstawało nowe przedszkole. Jedno i drugie prywatne – z przymusu i braku innej opieki przedszkolnej w okolicy.
W starym przedszkolu Julka była już zadomowiona. Miała kolegów, kolegów i kolegów. Bardzo mało koleżanek 😉 Jestem realistką i doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że przedszkole jest tylko przedszkolem, nawet jeśli się za nie płaci, to moje dziecko jest tylko jednym z wielu. Ale w starym przedszkolu zaczęły dziać się dziwne rzeczy. Przybywało dzieci. Zmieniały się „ciocie”. Dzieci bawiły się w odbijanie piłki o drzwi balkonowe, a „ciocia” siedziała cicho w kącie, tak jakby chciała być niewidoczna. W ubikacjach nie były papieru, a gdy nauczyłam Julkę prosić „ciocię” o papier i tak była lekceważona.
– Bo ciocia powiedziała, że nie ma papieru – tłumaczyła.
Dzieci zimną chodziły mokre, jadły śnieg, jedna z dziewczynek nawet wymiotowała po śniegu. Julka ciągle była chora.
W lecie, przedszkole zarządziło, by na półkach każdego dziecka pojawiły się spray-e na komary. Kolega Julki psiknął sobie w usta. Julka w oczy. Pobiegła więc do cioci, zapytać, czy nie leci jej krew z oczu, bo psiknęła sobie tym na komary. Ciocia roześmiała się i powiedziała, że nie leci, po czym zajęła się czymś innym. Nie przemyła oczu chociażby wodą. Nie poinformowała mnie o zdarzeniu. Gdy zobaczyłam żywo czerwone oczy córki, myślałam, że eksploduję.
Po długich rozmowach i rozważaniu wpływu zmiany na osobowość małego przecież dziecka zdecydowaliśmy się zaryzykować. Nie bez obaw. Bo przecież może będzie Julce trudno w nowym miejscu? Może będzie gorzej?

Dzisiaj, mogę powiedzieć, że to była dobra decyzja.
A wracając do tematu „czego uczy się dziecko w przedszkolu” – odpowiadam, to zależy w jakim. W stare przedszkole było przechowalnią dzieci. Można było się nauczyć jedynie jak stwarzać pozory i obserwować zdołowane ciocie.
W nowym – mała rozkwita. I nie chodzi o jakieś wybitne metody nauki. Znajomość dwudziestu języków czy zajęcia artystyczne 😉 W nowym przedszkolu mała otrzymuje najcenniejszą naukę. Nabywa obycia społecznego. Uczy się otwierać. Poznawać nowe sytuacje. Uwrażliwia się na sztukę. I otoczona jest ludźmi, którzy swoją pracę wykonują z pasją  i uśmiechem na twarzy. Mam nadzieję, że to zaowocuje w przyszłości.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: