Samobójcy bez oporów

Czy znasz to uczucie?
Dochodzisz do ściany. Twoje życie traci sens. Tak Ci się przynajmniej wydaje.
Najprościej byłoby nie być. Nie żyć. Nie czuć. Skończyć ze sobą…

W Polsce nikt nie prowadzi statystyk samobójstw. Udanych.

Pomyśl czy znasz/znałeś jakiegoś samobójcę? Przerażająca jest ich liczba.
Ja znałam.
Jeden z nich miał na imię … powiedzmy … Adam. Głównym powodem do odebrania sobie życia, w jego wypadku, był zawód miłosny. Adam miał naście lat. Siedemnaście, osiemnaście. Nie pamiętam.
Dziś Adam jest szczęśliwy. Żyje. Kocha. Ze wzajemnością. Żonę i cudowne dzieci. A mógł tego nie dożyć.

Druga była, powiedzmy, Ewa. Impuls sprawił, że połknęła mnóstwo tabletek. Przeraziła ją jej wizja przyszłości. Smolista i czarna. Przyszłość stała się teraźniejszością. Dzieje się teraz. Ewa uśmiecha się. Umysł może nas czasem zapędzić w kozi róg. Nigdy nie bała się tak, jak wtedy, gdy zrozumiała, że to już koniec. Nie może zrobić nic, by cofnąć czas. Gdyby wiedziała, że samobójcy trafiają na oddział psychiatryczny nie sięgnęłaby po tabletki, tylko po pomoc.

Trzeci był Marek. Był. Nie ma go z nami. Odszedł. Powiesił się. Co go przygniotło? Nie wiadomo. Zawsze chodził uśmiechnięty. Zawsze żartował. Nikt nigdy nie powiedziałby, że mógł mieć poważne problemy. Miał siedemnaście lat. Odszedł egoistycznie. Młodsza siostra, która go znalazła długo miała koszmary…

Samobójstwa to trudny temat. Nie pasują do komercyjnego świata. Kto zechciałby poczuć choć przez chwilę ten ból? Łatwiej oglądać kolorowe głupotki. Fikcyjne seriale. Fikcyjne dramaty. Łatwiej i bezpieczniej.

Miło, że pod prąd i bez oporów płynie Ania Maruszeczko, która nie boi się poruszać trudnych tematów. W poniedziałek w stylowej telewizji zapoczątkowała nową serię – BEZ OPORÓW. Pierwszy odcinek dotyczył właśnie samobójców. Polecam. Czasem warto zatrzymać się na chwilę i pomyśleć. 
I jak? Znałaś(znałeś) jakiegoś samobójcę?

P.s. „Bez oporów- samobójcy” – będzie powtarzane w czwartek, chyba o 20.30

107 myśli na temat “Samobójcy bez oporów”

  1. Moja przyjaciółka odebrała sobie rok temu życie. Nie będę pisać jak i dlaczego, bo długo bym pisała. Zarówno ja jak i jej rodzina i znajomy do dziś nie potrafimy się pozbierać. Ale chodzi też o coś innego. O ten ból, który czuje taka osoba przed śmiercią. Ból nie do zniesienia. Ja nawet nie potrafię sobie tego wyobrazić. Oddałabym wiele, żeby być wtedy przy mojej przyjaciółce i móc ją uratować, pomóc jej przetrwać. Ale niestety czasu się nie cofnie. A taka jest prawda, że ten co o tym mówi, nie odbierze sobie życia – to jest tylko jakis sygnał, alarm, wołanie o pomoc. Odbierze sobie życie ten, który nie mówi nic, żeby przypadkiem nie znalazła się osoba, która go uratuje.

    Polubienie

    1. Smutne, ale prawdziwe :(Wydaje mi się, że Ci którzy mówią, że to zrobią i spotykają się z lekceważeniem próbują potem udowodnić światu, że to co mówili, bylo prawdą…

      Polubienie

    2. Nie do końca kieruj się tym przekonaniem, bo życie odbierają sobie zarówno ci milczący, jak i ci, którzy o tym mówią. Nie ma na to reguły. Moja żona w ub. roku odebrała sobie życie, ale już od wielu lat, od czasów szkolnych nie ukrywała, że być może popełni samobójstwo. Nie będę się rozpisywać na temat tych wydarzeń, bo to nie miejsce na tego rodzaju wynurzenia, ale wierz mi – trudno jest być pewnym co dzieje się w duszy drugiego człowieka i żaden szymel, żadna reguła nie pomieści ogromu zdarzeń i odczuć, które składają się na każde istnienie.

      Polubienie

  2. Przeczytajcie sobie książkę pod tytułem”Od złudzenia do prawdy”osobiste świadectow pani Dr.Glorii Polo kobieta została trafiona przez piorun,będąc w śpiączce znajdowala sie po drugiej stronie rzeczywistości , w zaświatach.jest opisane co sie dzieje z duszami ,które odebraly sobie życie na ziemii.Coś strasznego:(

    Polubienie

  3. Mój siostrzeniec powiesił się miesiąc przed 19 urodzinami, mój sąsiad miał 40 lat. Ja też długo miałam koszmary i nie chciałam zostawać w domu sama. I nikt się nie spodziewał bo samobójcy podobno nie robią planów a siostrzeniec miał duże plany i to na już. Miał…

    Polubienie

  4. Dlaczego o tym sie milczy?To prawdziwa plaga. W moim otoczeniu, w krótkim czasie powiesiło się kilka osób, to małe miasteczko, trzy z nich znałam osobiście. Nie umiem sobie z tym poradzić. Co powoduje 16-letnim chłopcem czy 37-letnią matką dwójki dzieci, że robią sobie i bliskim coś tak okropnego? Żadnego psychologa, terapeuty dla osłupiałych kolegów w szkole, temat tabu, cisza do następnej tragedii.

    Polubienie

    1. Chyba łatwiej pomilczeć niż zastanawiać się nad tym co i jak powiedzieć?W trudnych sytuacjach ludzie często milczą. Unikają kontaktu np, z umierającymi …

      Polubienie

  5. Ja uważam, że samobójcy to ludzie szalenie inteligentni – dochodzą do oczywistej prawdy – bezsensu życia, tego że życie zabiera nam wszystko co kochamy – PO KOLEI i skutecznie. Ci, którzy decydują się na ten krok nie chcą pomocy, ponieważ ona nigdy nie jest w stanie przesłonić im prawdy. Bo jak możesz pomóc komuś, kto zrozumiał gdzie jest i co się dzieje ??? Nie możesz go okłamać, wciskać kitu, że warto żyć, że życie jest piękne. To tylko mgnienie oka, bo i tak wszyscy umrzemy. Oni nie chcą po prostu się męczyć i mają do tego prawo. Chwila strachu i bólu to ich wybór zamiast codziennego otwierania oczu z poczuciem, że jesteś w piekle. I nikt, ale to nikt nie może ich przekonać, że jest inaczej. Raczej sam powinien się zastanowić nad tym – co by było, gdyby cała ziemia zniknęła? Wszechświat kręciłby się dalej swoim rytmem, jak nasza planeta bez jednego z ziarenek piasku na pustyni… Więc jaka to pomoc ? Kłamstwo w żywe oczy. Jeśli uważasz inaczej – powiedz mi po co żyjemy, po co to wszystko? Tylko nie podpieraj się wiarą, bo ona nic nie wyjaśnia.

    Polubienie

    1. Zycie nie jest piękne. Bywa piękne. Ale nie można iść na łatwiznę. Raz upadasz, raz się podnosisz. Walczysz, przegrywasz, wygrywasz. Gdy wygrasz masz super satysfakcję. I wtedy wszystko jest super kolorowe. Skąd się wzięło przekonanie, że życie to constans? Musi być szczęśliwe i piękne? Ciągle? Prędzej czy później przestaniesz zauważać otaczające cię szczęście i piękno.

      Polubienie

      1. Wybacz, to tylko skrót – nieprecyzyjnie się wyraziłem. Chodziło raczej o zwrot „warto żyć” niż „życie jest piękne”. Jak to ktoś powiedział: celem życia jest śmierć. Ja osobiście nigdy nie miałem myśli samobójczych, ale i tak uważam, że ktoś urządził nam potężnego psikusa – cokolwiek nie zdobędziesz i tak to stracisz, nawet jeżeli poświęciłaś temu całe życie i z największym trudem osiągnęłaś swój cel. Osobiście uważam, że jesteśmy w piekle. Nic gorszego chyba nie ma dla człowieka, niż patrzenie jak ukochanej osobie przybywa lat. Nie ma gorszego uczucia niż bezsilność, gdzie tam złości czy nienawiści do tego! Każde z tych uczuć prowadzi do działania, ale tylko bezsilność może doprowadzić do samobójstwa. Skąd się bierze – to już czysta logika. Sam miałbym ochotę naszemu architektowi i stworzycielowi skopać tyłek, gdyby się tylko dało. Skończoność, nieskończoność – co Cię czeka, gdy z prędkością światła wylecisz w kosmos? Żadna z tych odpowiedzi nie jest prawdziwa. Nie może być. Samobójstwo to ucieczka przed bólem. Dla niektórych. Ale wydaje mi się, że bez dodatku tej oczywistej prawdy – bezsensu wszystkiego, mniej ludzi odbierałoby sobie życie. Cierpienie ma sens, ponieważ pokazuje czym jest szczęście i jak ważne są małe rzeczy. Co z bólem, który nie przeminie? Czy łatwo jest wywrócić życie do góry nogami aby zapomnieć o wszystkim? Czy łatwo jest pozbyć się przygniatającego uczucia, że historia może się powtórzyć? Nie raz śniłem o rzeczach, których na ziemi i najdziwniejszych filmach nie uświadczysz. Sceny tak straszne, że H.P. Lovecraft to dobranocka dla dziecka… Jednak można widzieć nie używając oczu, widzieć coś, czego nie ma. Widzisz, jedyny powód, dla którego można żyć to nadzieja, że ktoś znajdzie odpowiedź na te wszystkie pytania. Strasznie nie lubię czekać. Może ci, którzy odbierają sobie życie są bardziej niecierpliwi, a może mają nadzieją, że spotkają kogoś, kto może coś z tym zrobić. Albo wytłumaczyć w ten czy inny sposób. Może po prostu są zdania, że nic tu po nich? Przepraszam że tak długo i nieskładnie, ale czasem człowiek musi się wygadać. Szkoda tylko, że to nic nigdy nie zmienia na lepsze.

        Polubienie

      2. „Cokolwiek nie zdobędziesz i tak to stracisz” – Twoje sformułowanie dotyczy jedynie rzeczy materialnych. Zapieprzasz na trzech etatach, żeby kupić lepszy samochód, dom. To faktycznie nie ma sensu.Ale jeśli robisz coś nie dla siebie? I masz satysfakcję to to też jest bezsensu wg ciebie?

        Polubienie

  6. No cóż – niedługo, właśnie to zrobię. Nie mam ochoty zmagać się z życiem, nie jestem słaby psychicznie, nie mam depresji – po prostu już nie chcę. Powiecie pewnie „masz deprechę – inaczej byś tego nie robił” – odpowiem – być może, chociaż tego nie odczuwam.

    Polubienie

  7. Poruszanie tej tematyki na tak szerokim forum jest bardzo ryzykowne m.in.dlatego,że może niechcący być inspiracją dla ludzi przebywających obecnie w stanach depresyjnych bądż nawet pobudzonych stresem.To forum powinno być kontrolowane przez psychologów.Ścieżka po której stąpacie jest bardzo wąska i niebezpieczna a kilka wypowiedzi zdaje się być nieodpowiedzialnymi.

    Polubienie

    1. Zgadzam się! To jest cholernie trudny i skomplikowany temat. Budzący czasem skrajne emocje, nad którymi trudno będzie niektórym zapanować. A i tak poruszana jest tak naprawdę tylko powiedzmy… otoczka problemu. Reszta dzieje się w sercu i umyśle każdego z nas.

      Polubienie

  8. mój ojciec odebrał sobie życie po prawie trzech latach katowania mojej matki. Nie da się opisać cierpienia i szoku jakiego doznaliśmy gdy w obronie matki wyrywaliśmy ojcu siekierę z ręki ….. mieliśmy 18-17-16 lat , dwójka młodszego rodzeństwa to 9 i 8 lat. ojciec miał schizofrenię , był chory , mam ból i wyrzuty że nie zamknięto ojca w szpitalu , że nie oceniono skutecznie nieprzewidywalności i agresji ojca , policja nie interweniowała, sąsiedzi nie pomagali. Byliśmy sami Tylko ja broniłam matki , nie spałam po nocach widząc tępy wzrok ojca wpatrzony w okno co zwiastowało kolejny atak. Wyjechałam do internatu prosząc Boga aby się to już skończyło . Nie powiadomiono mnie że wygonił matkę z młodszym rodzeństwem z domu , w nocy podpalił budynki gospodarskie z dużą ilością zwierząt które spaliły się żywcem , nic nie uratowano, podłączył się do prądu – musiał mieć świadomość że od budynków inwentarskich przebiegała linia wysokiego napięcia „siła” i ogień szybko objąłby dom , gdzie dwójka mojego rodzeństwa spała… Bóg nad nimi czuwał , ocknęli się , brat przytomnie odłączył kable- uratował dom. nie dostaliśmy żadnej pomocy od państwa , jak można się było domyśleć , moi rodzice to rolnicy, ludzie robili zbiórki na wsiach , pomagali nam za co do jestem wdzięczna z całego serca. bez psychologa, bez matki przesłuchiwała nas policja – to było 18 lat temu . Wyrzuty sumienia, dni , godziny przepłakane, mąż który prowadził mi terapię , zmuszał do mówienia, płaczu i wybaczenia ojcu. nigdy nie było między nami rozmowy o ojcu , o tym co się stało , wiem że odcisnęło to wielką ranę na naszych sercachdługo płakałam kiedy moja pierwsza córka, powiedziała „bardzo żałuje że nie poznałam dziadka Wieśka”….. tyle lat , a nadal jest ból wiele bym dała aby cofnąć czas i uratować ojca

    Polubienie

  9. wiecie ja nie wiem czy jest teraz jakaś moda na wieszanie się w mojej miejscowości właściwie gmina w ostatnich 3 miesiącach było 10 pogrzebów (samobójców)

    Polubienie

  10. Smak życia jest niepowtarzalny, mimo swej słodyczy bywa czasem bardzo gorzki, ale mimo to warto sobie zaśpiewać „I tak warto żyć”.Niestety kiedyś przed laty rozum mnie opuścił i w akcie desperacji, z bólu w gillemowskiej malignie nie chciałem żyć.Na szczęście był to to raczej sygnał dla otoczenia jak świadomy zamiar.Sporo się w moim życiu wydarzyło, ale powiedziałem sobie: co ma wisieć nie utonie.Odejście dziewczyny, śmierć przyjaciela z dzieciństwa to betka nie warto dla tych spraw tracić głowy.Największego pietra miałem 2001 , gdy w kwietniu hematolog oznajmił mi że muszę dostać drugi szpik. Jestem jedynakiem, a to sprawę jeszcze komplikuje, dawcę nie spokrewnionego w naszym zacofanym kraju trudno znaleźć, a ludzie wtedy niewiele rozumieli (teraz może jest ciut lepiej za sprawą niejakiego Nergala). Do października wcale o tym nie myślałem- żyłem.Na początku listopada dostałem list że mam dwóch dobrych dawców 1 z Wrocławia 2 ze Słowacji.Szczęście i radość to taki wielki kop. Sprawa się powiodła i dzięki temu mogę klepać te wypociny, ale dla życia i dla tego gościa z Wrocławia chcę tę historię opowiedzieć.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: