Starocie

Ja to mam szczęście. Świat jest taki wielki… a ja w najbardziej nieodpowiednich momentach muszę wpadać na starocie. I to tak przypadkowo i bezsensu.

Przykład nr 1 – Lotnisko w Hiszpanii. Kilkanaście samolotów. Kilkaset osób. Gdzieś na hali odlotów zauważam mężczyznę. Przez kilka minut myślalam, skąd go znam. Miałam z nim kiedyś przyjemność. Zawodową. Coś chciał, ale nieelegancko się wycofał. Jeszcze raz powtarzam. Rzecz dotyczy spraw zawodowych. Mężczyzna bardzo starał się na mnie nie spojrzeć. Podjechał autobus. Okazało się, że będziemy wracać do Polski tym samym samolotem. Pech. Dla niego. Znajduję swoje miejsce w samolocie. Siedzę przy korytarzu. Dawny „znajomy” wchodzi do samolotu, patrząc w sufit 🙂 Przeszedł obok mnie. Bez słowa. Po chwili wraca. UUUps. Ma miejsce 7d. Zaraz obok mnie 😉 Jego twarz pokrywa czerwień. Po chwili zastanowienia decyduje się mnie rozpoznać…

Przykład nr 2 – Lotnisko w Poznaniu. Znowu hala odlotów. „Zobacz, czy w trzecim rzędzie nie siedzi przypadkiem twój stary klient?” – pyta Joker. Rozglądam się dyskretnie, odgarniając włosy. Fakt. Klient. Sprzed dziewięciu lat? Zapamiętałam go. Raczej niczego mu nie brakowało. Wszystko co dobre zabrał bratu – bliźniakowi 😉 Nigdy przedtem nie widziałam dwóch tak bardzo różnych bliźniaków. Mój klient jedzie na wakacje. Z kim? Z kolegą. Równie wypielęgnowanym jak on. Czyżbyśmy gustowali w tej samej płci?

Przykład trzeci – gorący. Dzisiejszy wieczór. Kawiarnia. Siedzę w niej dla zabicia czasu. Nie mam go zbyt dużo, jednak czasem błąkam się po kawiarniach. Uwaga! Można się na mnie natchnąć zupełnie niespodziewanie. Dziś siedzę i przeglądam kurs języka hiszpańskiego (zaczynam przyswajać ;)). Słyszę jakieś piski. Do stolika, który mam idealnie na widoku podchodzi kobieta. Znam ją. Znam. Tylko skąd? Myślę. Myślę. Mam. Jakieś 10 lat temu moja ówczesna prawie przyjaciółka (prawie robi ogromną różnicę) zabiera mnie na film do swojej koleżanki z pracy. Koleżanka poznała niezwykle przystojnego Włocha. Oświadczył się. I właśnie teraz, półtora metra przede mną siada tamta koleżanka oraz jej poślubiony Włoch.

Czy ja nie mogę siedzieć sobie anonimowo wśród tłumu obcych? Czy starocie muszą atakować mnie z każdej strony?
Ironic 🙂
http://www.youtube.com/watch?v=8v9yUVgrmPY&feature=related

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: