Zakupy to relaks?

Znowu będzie o zakupach. Wiem, wiem. Staję się monotonna. Nie martwcie się jednak. Ten raz jest ostatni. Następnego nie będzie… bo najpewniej zostanę aresztowana za kradzież, trafię za kratki i spędzę tam najbliższe piętnaście lat. I nie będę się nudzić!*** Ile można dostać za kradzież buta? Sztuk jeden.
I niech mi nikt nie mówi, że zakupy są relaksujące. Dla mnie (jak widać) to trauma, masakra i wielka porażka. Czuję się czasem jakbym brała udział w teleturnieju „Czy zrobią ciebie w bambuko…” 😉
Bo nie wystarczy znaleźć pasującej rzeczy. Nie wystarczy za nią zapłacić. Trzeba koniecznie sprawdzić, czy wszystko z nią OK. Przed zakupem i po. A zwłaszcza po. Zdarzyło się Wam kiedyś przytachać do domu upolowaną zdobycz, i nagle zauważył, że zdobycz posiada dziurę? Piękną okrągłą dziurę? Hm, jak ja mogłam jej nie zauważyć? – zastanawiałam się, gdy zobaczyłam ją po raz pierwszy. Ślepa jestem? Nie. Dziura została zrobiona przez zabezpieczenie antykradzieżowe. Sprzedawca odpina zabezpieczenie i wrzuca rzecz do torby. Nie patrzy na dziurę. Ty pewnie też. Dopiero w domu dziura uśmiecha się do Ciebie jak do idioty 🙂
Zdarzyło mi się to już trzy razy. Teraz jak idiotka uważnie oglądam rzecz przy kasie, po odpięciu zabezpieczenia, zwłaszcza w pewnej hmmm, sieci odzieżowej.
Ale o czym ja chciałam napisać? Aaaa, więzienie, kradzież, zabezpieczenie.
Zabezpieczenie ma na celu wycie przy próbie kradzieży. Dobry pomysł. Wychodziłam kiedyś ze sklepu z świeżo kupioną spódniczką. Bramki zawyły smutno i głośno, gdy opuszczałam sklep. Stanęłam zdziwiona. Nikt za mną nie biegł. Nie przyjechała brygada antyterrorystyczna 😉 Cofnęłam się do kasy.
– Piszczy mi ta spódnica!
– Ojej. Ale przecież zdjęłam zabezpieczenie. Niech pani wyjdzie.
– Ale będę piszczeć.
– To nic. Zapłaciła pani za nią. Tylko… niech pani uważa w innych sklepach, bo też może pani piszczeć.
Popatrzyłam na nią przerażona. Planowałam odwiedzić jeszcze z dwadzieścia sklepów.
– Może jeszcze pani poszuka.
Dziewczyna niechętnie przeszukała spódniczkę. Znalazła jeszcze trzy zabezpieczenia, które leżały sobie spokojnie w kieszeniach spódnicy 🙂
Dzisiaj znowu byłam w sklepie. Mąż kupował sobie buty. Wybrał. Przymierzył.  Zgodnie z moimi instrukcjami obejrzał je dokładnie. Dziur nie ma. Plam nie ma. Sprawdził, czy buty sztuk dwie są w tym samym rozmiarze, kolorze itp. itd. Zapłacił. Wróciliśmy do domu. Wyjmuję jego buty z kartonika.
– Cholera jasna.
– Co?
– Co to?
– Co?
Na bucie (wysokim tenisówku sztuk jeden) jest wielkie, wielkie plastikowe gówno. Rozmiar 2 cmx 11 cm. Trudno nie zauważyć.
– Co to?
– Jak to co. Zabezpieczenie przeciwkradzieżowe!
– Fajnie, przynajmniej nikt mi ich nie ukradnie 😉

Jutro wrócę do sklepu, z butem sztuk jeden, zabezpieczeniem sztuk jeden i niech się dzieje wola nieba! 😉
________________________
*** Nie będę się nudzić w więzieniu, bo dopadłam w końcu „Gwałt”. Poczytam, zrelaksuję się. Tematyka idealna do paki 😉

2 myśli na temat “Zakupy to relaks?”

  1. Jak planujesz na dłużej w tej pace, to proponuję wziąć więcej książek ;)Za mną, zazwyczaj z księgarni też nikt nigdy nie biegł. A raz moja Przyjaciółka wchodziła do księgarni, zapiszczała, to jej miła pani rozmagnesowała książkę, bo co ma się stresować, a ona nawet paragonu nie miała, bo książka z domu zabrana.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: