Czy ktoś mnie wyłączy?

Chociaż na chwilkę? Ciało i mózg. Zwłaszcza mózg? Czy on musi być tak upierdliwy? Dziś znów będzie o mnie 🙂 Wybaczcie. W końcu to mój blog 😉
Gdy skończyłam pisać „Mózg”, zastanawiałam się co dalej. Miesiące tworzenia wciągnęły mnie w literacką przestrzeń.
– Może zaczniesz pisać kolejną książkę? – spytał mój mąż.
– Kolejną? Po co? – burknęłam zła.
Po pierwsze ledwo co skończyłam pisać pierwszą. Po drugie, napisałam ją, wysłałam do wydawnictw jakieś dwa tygodnie temu i jeszcze nigdy nie raczył się do mnie dobijać z propozycją wydania 😉 Wiedziałam, że trzeba wykazać się cierpliwością, ale aż taką? 😉 Dwa tygodnie zmieniły się w dwa miesiące, a ja zaczęłam tworzyć bajki, nie bajki. Mój mózg nie odpuszczał. Odnalazł ważny temat i szukał pomysłu na fabułę. Nie wiedziałam, czy będę potrafiła stworzyć fikcyjną historię. Nie wiedziałam, czy jest sens tworzyć historię do szuflady. Aż w końcu, po około trzech miesiącach odezwało się do mnie pierwsze wydawnictwo zainteresowane „Mózgiem”. Zwoje nerwowe w mojej głowie poczuły miłą morską bryzę i nagle nie wiadomo skąd w mojej głowie wyrósł pomysł na początek książki. Usiadłam do kompa i jakoś nie mogłam się od niego oderwać przez ostatnie miesiące 🙂 Gdy w końcu napisałam „Koniec” odetchnęłam z ulgą i postanowiłam, że przez najbliższy miesiąc nie napiszę nic (no może poza krótkimi notkami na bloga). W moim mózgu znów zakiełkował luźny pomysł na książkę. Bardzo luźny. Zaczęłam zastanawiać się, jakby go skonkretyzować. Jak zacząć? Dupa. Mózg mnie olał. Olałam go też. W końcu miałam odpoczywać, a nie zatapiać się w kolejnej fikcji. Wytrzymałam dwa tygodnie?
W piątek leżałam u kosmetyczki. Całe dziewięćdziesiąt minut ciszy, relaksu i delikatnie sączącej się muzyki. Mój mózg tego nie wytrzymał. Wypluł na mnie nagle pomysł na początek książki. Cholera. Skromnie przyznam, że rewelacyjny 😉 Poczułam, że muszę dossać się do laptopa. Muszę to zapisać.
Nie ważne, czy to pisanina do szuflady, nie ważne, że znowu moja świadomość zniknie z tego świata na pół roku. Ja czuję zew natury, cholernie wkurzające natchnienie. Nie wytrzymam kolejnych dwóch tygodni. Zacznę pisać wcześniej… Jestem uzależniona!
I nigdy, przenigdy nie pójdę do kosmetyczki!!! Nie wiedziałam, że wizyta u niej grozi takimi komplikacjami.

3 myśli na temat “Czy ktoś mnie wyłączy?”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: