Chęć czytania

Zboczyłam dziś, i wracając z pracy wpadłam do wielkiej księgarni. Było mi bardzo nie po drodze, ale chciałam kupić sobie dwie książki. A co się będę ograniczać do jednej? Wpadłam do księgarni, w której są podobno wszystkie książki. Księgarni, w której jeśli nie pojawi się twoja książka, to w ogóle nie jesteś autorem/pisarzem. Podobno.
Wpadłam do niej zadowolona i zaczęłam biegać między regałami. Cholera, mnóstwo książek, ale nie mogłam znaleźć tego, co mnie interesowało. Uznałam, że może jestem trochę nierozgarnięta, może nie umiem szukać i stanęłam w długiej kolejce do informacji. Gdy w końcu dotarłam do lady zmęczona panienka spytała:
– W czym mogę pomóc?
– Czy macie Gwałt? – spytałam, a chłopak stojący za mną zmierzył mnie dziwnie.
– Gwałt? – spytała panienka.
– Gwałt. Chmielewskiej. Widziałam na waszej stronie, że jest już w przedsprzedaży. – wyjaśniłam.
– Aaa. Przedsprzedaż oznacza, że może sobie pani już książkę zamówić, ale otrzyma ją pani dopiero w dacie premiery.
– Aha – odpowiedziałam krótko.
Gdybym była Januszem Weissem zaczęłabym maltretować panienkę pytaniami, po co mam kupować dziś, żeby dostać dopiero za dwadzieścia dni? Nie rozumiem.
– A macie może Instytut Żulczyka? – spytałam o pozycję nr 2 z mojej listy pożądanych książek.
– Nie, nie ma. Chwila, spojrzę w komputer. No niestety, w Poznaniu jest tylko w jednej księgarni.
– Super.
Panienka podała adres księgarni. Uuuu. Drugi koniec miasta. Jechać po jedną książkę…? Nie. Aż tak mi się nie chce czytać 😉
I już się nie dziwię, że Polacy tak mało książek czytają 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: