Długi weekend czyli co było napisane małym druczkiem po „żyli długo i szczęśliwie, siedząc przy kominku ;)”

Cholera, dobrze, że już kończy się ten długi weekend. Ja mam dość, a Wy?
Nie, nie chodzi o pogodę. Gdy człowiek jest kreatywny, i ma u swojego boku kogoś fajnego nigdy się nie nudzi.
– Jak czujesz się jako ojciec? Co ojcostwo zmieniło w twoim życiu? – spytałam w dniu Ojca swojego męża.
Siedzieliśmy w samochodzie. Jego noga ostro naciskała na gaz. Samochód rytmicznie podskakiwał na przepięknych, polskich dziurach… yyy, znaczy polskich drogach. Ja w pełnym makijażu, z precyzyjnie zrobionymi kreskami na górnych powiekach, w tenisówkach, spodniach z kieszeniami i bluzie od dresu. Bosko. Tak. Zdaję sobie sprawę, że taka stylizacja jest średnio udana. Dres i makijaż 🙂
– Hm – mąż szukał odpowiednich słów.
Spojrzałam na zegarek. Właśnie powinniśmy wchodzić do kina. Na dziś zaplanowaliśmy maraton. Dwa filmy pod rząd. Kawa, deser. Regularna randka. Już miałam wbijać się w dżinsy i obcasy, gdy zadzwoniła moja komórka. Red Alert. Julka przebywająca u babci na wakacjach, zmęczona męczącą ją grypą żołądkową zażądała kategorycznie, że mamy po nią przyjechać. Podobno. Bo z rozmowy z nią nie zrozumiałam niczego, oprócz jednego zapłakanego MAMAAAA!
– Ojcostwo odbiera część suwerenności – odpowiedział mąż.
Już miałam wdać się w nim w ulubione intelektualne dysputy, ale znowu musiałam odebrać telefon.
– Asia jedziecie? – moja mama pytanie, na które odpowiedź była oczywista.
– Jedziemy. – Skróciłam wypowiedź do minimum.
Przecież od nas do nich jest bita godzina drogi, zwłaszcza teraz, gdy remontują przynajmniej połowę drogi.
– Bo Julka cały ten czas siedzi na podłodze w łazience i płacze.
Cały czas???? Spojrzałam na zegarek. Cały czas, czyli ponad czterdzieści minut. Momentalnie odechciało mi się zabaw intelektualnych. Najchętniej teleportowałabym się do tej łazienki. Serce przestało mi bić, po to by po chwili uderzać w takim tempie, że mogłabym zabić każdego, kto stanie nam na drodze i będzie spowalniał naszą podróż.
– To zamiast Kac Vegas w Bangkoku będziemy mieli Kac Vegas z kibelku – ostatkiem sił zażartowałam.
– A zamiast Uwikłania – uwiązanie 🙂
A marzyłam o chwili spokoju, jednym dniu w łóżku, bez konieczności robienia czegokolwiek. Niestety. Grypa nadal trzyma, z domu nie możemy się ruszyć, bo Mała kilka razy dziennie biega do ubikacji. Okropne bóle brzucha na szczęście przeszły, ale brak konkretnego jedzenia od tygodnia robi swoje – Jula jest nerwowa, zła, płaczliwa (ciekawe po kim to ma?)
Za następny dlugi weekend dziękuję! Ten jest dla mnie zbyt wyczerpujący.

2 myśli na temat “Długi weekend czyli co było napisane małym druczkiem po „żyli długo i szczęśliwie, siedząc przy kominku ;)””

  1. Julkę męczyło to samo co mnie i w tym samym czasie. Ostatnio we wszystkie długie weekendy jestem chora. W maju zapalenie oskrzeli, w grudniu także. Długim weekendom mówię NIE !!! 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: