Wakacje z książkami

Zbliżają się wakacje, czyli najlepszy czas na nadrobienie zaległości w czytaniu. Przynajmniej dla mnie i oczywiście teoretycznie. Normalnie w ogóle nie mam czasu na czytanie. Jeśli coś wpadnie mi w ręce i wciągnie, to zarywam noce, zaniedbuję męża a dziecko zostawiam na noc w przedszkolu 😉
– Już wiem jaką książkę kupię sobie na nasz urlop! – poinformowałam męża.
Popatrzył na mnie zdziwiony. Wiem, wiem, ponad połowa Polaków nie zagląda do książek (nawet do kucharskich czy słowników). Można się więc dziwić, że ktoś czyta.
– No co? – spytałam.
– A kiedy ty będziesz czytać? – spytał.
– No na urlopie.
– Ale kiedy?
– W samolocie, na plaży, nie wiem, przy basenie. Kupię sobie „Instytut” Żulczyka – odpowiedziałam zadowolona.
W końcu podczas urlopu jest tyyyyle wolnego czasu. Godzinka dziennie znajdzie się na lekturę!?  Wakacje to czas, kiedy można w końcu kupić książkę, usiąść i zatopić się w ….
No właśnie. Usłyszałam ostatnio, że w wakacje sprzedają się dobrze jedynie „leciutkie książki”. Fakt, nie poszłabym na plażę, jak mój mąż, z Blaszanym Bębenkiem, blacha mogłaby nagrzać się za bardzo i poparzyć moje ręce, ale z tą lekkością to chyba przesada? Co czytacie/macie ochotę przeczytać w wakacje?

8 myśli na temat “Wakacje z książkami”

  1. Jak najbardziej.Wszędzie, gdzie mam wolną chwilę mam i ksiażkę, a że w wakacje jest więcej takich chwil to i książek więcej czytam.Do pełni szczęścia, brakuje mi Twojej pozycji 🙂

    Polubienie

  2. Obecnie czytam Steve’a Berry’ego, wszystko co mi wpadnie w ręce (bo ja jakby mam już wakacje, nie?) Pewnie w końcu też zatonę w mojej osobistej półce z fantastyką, bo nakupowałam na „jak będę mieć czas, to przeczytam”. Mało ambitna lektura, ale cóż 🙂 I tak mąż narzeka, że jestem nieekonomiczna, bo czytam około 250 stron dziennie. I ciągle słyszy: „skończyła mi się książeczka”

    Polubienie

    1. Mój mąż ma to samo. Patrzy na mnie dziwnie i mówi: Nie spiesz się tak, zostaw sobie coś do poczytania na jutro :)”A Ty czytaj i czytaj. Bo za kilka miesięcy będziesz czytać jedynie Kubusia Puchatka 😉

      Polubienie

      1. Tylko jutro można czytać coś innego 😉 Może czasem się przerzucę na Jasia i Małgosię 😉 Nawet w Twojej wersji 😉

        Polubienie

  3. Ja nie mam za dużo czasu. Rehabilitacja mnie absorbuje, a ściślej moi rodziciele, którzy tak przyziemnymi i kosztownymi sprawami jak książki nie zaprzątają sobie głowy. Mimo wszystko czytanie w tym nieciekawym czasie jest dla mnie b. przyjemne. Od czasu gdy głowa mi sprzyja, a nie przeszkadza, książki są dla mnie formą terapii w gbs Dawno tu nie zaglądałem, gratuluję napisania książki, mnie trochę do tego brakuje, a poza tym zdrowie i forma jest dla mnie najważniejsza, to i nawet odsuwam myśl o książce. Choć pewnie suma mych doświadczeń ,perypetii życiowych na niezłą powieść by starczyła.

    Polubienie

    1. A piszesz już coś? Myślę, że historia każdego z nas, GBSowców może być dobrym materiałem na książkę, w końcu GBS to niesamowite przeżycie 😦

      Polubienie

      1. Na razie nie wiele, zgadzam się, że gbs to niesamowite przeżycie, nawet w porównaniu z przeszczepem szpiku. Chyba tego wszystkiego jak na jedną osobę trochę dużo. Nie jestem młodzieńcem, ale i zgrzybiałym starcem też nie. Chcę trochę w spokoju pożyć dla siebie, mieć rodzinę ,dom i wolną głowę od trosk. Kiedyś studiowałem historię , to i czytałem sporo i pisałem.To była i jest obecnie mą pasją ( z Maciarewiczem się nie zgadzam!), sprawia mi to zwyczajną ludzką przyjemność. Od chwili gdy mój mózg działa jak dawniej to w chwilach gdy nie ćwiczę to ćwiczę siły intelektualne i to zaczyna sprawiać mi dużą przyjemność.

        Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: