Oczekiwanie

Spokojnie, to nie będzie kolejny wpis o oczekiwaniu na telefon od faceta.

Ja czekam.
Chwilami tak cierpliwie, że zapominam, że czekam.
Chwilami wiercę się jak dziecko z ADHD i nie mogę się doczekać.
Nie, nie, nie na telefon. Muszę to w końcu napisać, bo co niektórzy patrzą na mnie zgorszeni. Na telefon czeka Sylwia. Bohaterka mojej powieści. Ile ja mam lat, żeby czekać na telefon? 🙂

Ja czekam na dziecko. Literackie oczywiście, bo z literackim jest mniej roboty niż z prawdziwym, a ja jestem wygodna. 

Chcę dożyć momentu, kiedy zabiorę leżaczek, okulary przeciwsłoneczne i udam się na tygodniowy urlop do… księgarni. Rozłożę leżak przed półką, na której, w gąszczu dzieł literackich, znajdzie się mój „Mózg”. Będę siedzieć i patrzeć jak stoi. I niech nikt nie waży się go kupić! Zwłaszcza, jeśli to będzie ostatni egzemplarz!
Dobrze, że w pewnej sieci księgarni można wypić kawę i zjeść ciacho. Inaczej padłabym z głodu.
To będą świetne wakacje. Poczytam. Poznam nowych ludzi.

Podobno w miłości najpiękniejsze jest oczekiwanie.
Phi, też mi coś. Teraz już wiem, dlaczego autorzy/pisarze (oraz ich żeńskie formy) są tak bardzo nie z tego świata. Ich życie to jedno, wielkie, nieprzerwane oczekiwanie.
Najpierw autor czeka na wenę/pomysł/muzę/olśnienie/zaćmienie. Potem pisze, pisze i pisze. I czeka, aż skończy pisać. Potem przesyła swoje wypociny do wydawnictwa i czeka na odpowiedź. Ile? A kto to wie? Miesiąc, trzy, pięć a czasem i dwanaście. Gdy odpowiedź przyjdzie i załatwi wszelkie formalności znów czeka. Na okładkę. Na książkę. Na recenzje. Na komentarze. Czeka i siwieje 🙂 Dla rozrywki pisze kolejną rzecz… tak by jak już się doczeka na poprzednią, mógł czekać na kolejną!
Czekanie to podstawa.
W sobotę koniec świata? Protestuję! Ja muszę się doczekać. Nie umrę niespełniona 😉

2 myśli na temat “Oczekiwanie”

  1. O! proszę Pani! Na taki urlop to trzeba sobie zasłużyć, no i poczekać…. hihihi :)A tak na poważnie: czekamy z Tobą 🙂 Tupiemy nogami, przebieramy rączkami, tarzamy się w księgarni przed półką z literaturą obyczajową, gdzie jest dziura pod literą „O”, a powinien być „Mózg”, dalej wyrywamy włosy, wściekamy się, tupiemy nogami i znów biegniemy do księgarni, by powtórzyć cały rytuał, aż Pan w dużych, czarnych okularach wyjdzie z za biurka, nad którym wisi wielka litera „i” podjedzie do nas i przemówi łagodnym tonem:- „Kto wyłączy mój mózg” już wykupiony… bardzo mi przykro. A wtedy i ochroniarz nie pomoże 🙂

    Polubienie

    1. Dobema!Nie strasz, bo jeśli wszyscy będziemy wyrywać włosy, to na ulicy będzie można bez trudu poznać Czytelników Mózgu :)A poza tym, ochrona może tego nie wytrzymać i wszystkie księgarnie w Polsce odmówią przyjęcia „Mózgu” na półki. Bo nie dość, że niezrównoważone autorki będą rozkładać leżaki, to jeszcze będą się turlać i rwać włosy… 🙂 O zgrozo 🙂 Hm. To niezły pomysł na promocję. W tnv24, teleexpresie, i na czerwonym pasku pojawi się info: W Poznaniu ludzie rozkładają leżaki w księgarni, w Olsztynie turlają się na podłogach… tajemniczy wirus zaatakował ich mózgi 😉

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: