Jaś i Małgosia – Rozdział III

Po tygodniu Jasiek przyszedł z pracy bardzo zadowolony.
  • Dzisiaj świętujemy! – powiedział.
  • Tak? A z jaki mamy powód?
  • Mój przełożony wziął mnie dziś do siebie na rozmowę. Powiedział, że pokłada we mnie nadzieje. Widzi, że tkwi we mnie olbrzymi potencjał. Chce dać mi szansę, bym mógł pokazać swoje liczne talenty.
  • Rany! Rewelacja! Wiedziałam, że szybko się na Tobie poznają!
  • Właśnie! Szef powiedział: panie Janie ma pan szansę wejść w skład elitarnego zespołu. W zespole tym są same wybitne jednostki. Właśnie jedna z nich awansowała na wicedyrektora naszego oddziału w Krakowie, dlatego mam wolne miejsce. Pomyślałem o panu, panie Janie.
Małgosia rzuciła się na Jasia. Zaczęła go całować.
  • Mój ty, wybitnie inteligentny panie Janie! Oczywiście się zgodziłeś?
  • Oczywiście! To jest wielka szansa. Skoro ktoś z tego zespołu został wydelegowany do prowadzenia oddziału firmy, to znaczy, że muszę się jeszcze bardziej starać.
  • Ale przecież się starasz! – zdziwiła się Małgosia.
  • Muszę jeszcze bardziej. Kochanie, muszę im pokazać, że warto mnie awansować.
Trudno byłoby dyskutować z takim uzasadnieniem. Jasiek poczuł, że wszedł na wymarzoną ścieżkę kariery. Miał jeszcze wiele do przejścia, jednak był szczęśliwy, że ktoś docenia jego wykształcenie, inteligencję i zaangażowanie.
  • To jak świętujemy?
  • Proponuję kino i popcorn… – zaczął Jasiek.
  • Rewelacja, ja właściwie już jestem gotowa!
  • Dobra, daj mi chwilkę, zrzucę tylko z siebie ten garnitur. Zamów taksówkę, nie będziemy jechać autobusem do kina. A po kinie zobaczymy co zrobimy z tak dobrze rozpoczętym wieczorem…
  • Tak jest, Panie Janie! – Małgośka stanęła na baczność a potem wybuchnęła śmiechem.
    Tak miło było jej patrzeć na tryskającego szczęściem Jaśka.

Pierwszą wypłatę Jasiek potraktował jak dar dobrej wróżki. Postanowił ją zainwestować. Kupił sobie dwa krawaty, buty i drogi zegarek.

  • Jak Cię widzą, tak Cię piszą! – Jasiek zaczął się tłumaczyć zaraz po wejściu do domu – muszę wyglądać jak oni. Poza tym szef dał mi premię 500 zł. Pewnie drażni go, że odstaję od reszty załogi. To jest inwestycja, Małgośka! mój PR. Kupiłem teraz. Za miesiąc, już nie będę musiał.
  • Premię? Rewelacja! Jasiu, jak dobrze, że tam pracujesz. Robisz to co lubisz, doceniają cię, chwalą i jeszcze dają premię.
  • Mam też coś dla Ciebie …
  • Dla mnie? – Małgosi zaświeciły się oczy.
  • Co masz, co masz? – zaczęła skakać przy nim jak małe dziecko.
Jasiek odwrócił się, pogrzebał chwilę w swojej teczce. Wyjął przepiękne pudełko.
  • Proszę, otwórz!
  • Co to?
  • Otwórz!
Małgosia wyjęła z pudełeczka domek. Przepiękny, nieduży domek. Cały z piernika i czekolady.
  • Wiesz, jestem Jaś, ty jesteś Małgosia. Pomyślałem, że brakuje nam jeszcze małej, słodziutkiej chatki. Nie takiej na jednej nodze, ale takiej prawdziwej. Prawdziwą wybuduję tobie, powiedzmy za rok. A tymczasem musisz zadowolić się chatką z piernika i czekolady.
  • Ale jesteś słodki!
  • Tak naprawdę, to chciałem, żebyś pamiętała, że wtedy, gdy nie ma mnie w domu, a jestem w pracy, to pracuję na nasz przyszły dom …
  • Wiem o tym kochanie! Przytul mnie!
Tej nocy Jaś i Małgosia zasnęli w objęciach. Przepełniało ich szczęście i przekonanie, że złapali Pana Boga za nogi.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: