Jaś i Małgosia – Rozdział II

Jaś siedział spokojnie. Jego twarz nie wyrażała żadnych emocji. Zapewne wyłączył funkcję odbiór. Zamknął się w swoim wymarzonym świecie.
  • Małgosiu, moglibyście przyjechać do nas na weekend. Kawę i ciastka postawilibyśmy w jadalni, a nie tu – Mama w pół sekundy omiotła spojrzeniem ich wynajmowany pokój – tu, w tej sypialni, pokoju dziennym, kuchni … jeszcze łazienki tu brakuje.
  • Marysiu!!
  • Mamo!!
Atmosfera spotkania jak zwykle zmierzała w tym samym kierunku. Nie ważne, czy spotykali się z rodzicami Małgosi, czy rodzicami Jasia. Rodzice szybko tracili chęć zrozumienia motywacji dzieci, obrażali się i wyjeżdżali. Młodzi zostawali w swoim osiemnastometrowym królestwie sami ale szczęśliwi, że są częścią wielkiego miasta a nie zacofanej wsi.
  • No właśnie, pani Marysiu – Jaś uśmiechnął się tajemniczo – dobrze się złożyło, że państwo dziś nas odwiedzili! Chcielibyśmy Wam o czymś powiedzieć.
Marysia i Rysiek popatrzyli się na uśmiechniętego Janka. Bił od niego niesamowity blask. Małgosia patrzyła w niego jak w obrazek, jednocześnie odbijając jego światło. Rysiek otworzył usta, ale nie zdążył nic powiedzieć. Jak zwykle żona go wyprzedziła.
  • Kochani, jak ja się cieszę !!
  • Mamo, daj nam powiedzieć!
  • Kochani, czekałam na to od lat. Nie musicie mówić, przecież widzę, jacy jesteście szczęśliwi. W końcu, po tylu latach wspólnego pomieszkiwaniania na kocią łapę … Oj córciu, moja córciu!
W oczach Małgosi widać było coraz większą panikę.
  • Rysiek, ale jestem szczęśliwa! W końcu się pobierzecie. Mamy trochę oszczędności, damy je wam, dobierzecie kredyt i kupicie sobie coś większego, może starczy na dwupokojowe mieszkanie.
  • Przepraszam panią bardzo – Jasiek zdecydował się przerwać monolog podekscytowanej „jeszcze nie teściowej” – my nie pobieramy się.
  • Nie?
  • Nie!
Zapadła niezręczna cisza.
  • Ale dlaczego? Przecież się kochacie? Jesteście ze sobą już tyle lat? – „jeszcze nie teściowa” nie dawała za wygraną.
Małgosia opuściła głowę. Nie raz tłumaczyła swojej mamie stanowisko Jasia w temacie ślubu. Mama nie mogła tego zrozumieć. Prawdę mówiąc nawet Małgosia czasem sama poddawała w wątpliwość argumenty Jasia. Tłumaczył jej przynajmniej kilka razy, że na ślub przyjdzie czas. Niby wszystko rozumiała, ale w gruncie rzeczy nie miałaby nic przeciwko białej sukni i przysiędze małżeńskiej.
  • Tak, kochamy się. Ale dzisiejszy świat jest inny niż kiedyś. Inne są priorytety. Trzeba najpierw zatroszczyć się o wykształcenie …
  • Nie rozumiem, jesteście wykształceni …
  • Zwyczajny magister to nie wszystko. Trzeba dbać o swój rozwój osobisty. Trzeba uczyć się języków za granicą. Na rodzinę przyjdzie czas. Do trzydziestki trzeba myśleć jak skutecznie zainwestować w siebie.
Marysia zamilkła.Ona dobrze znała takich cwaniaków. Dzisiejszy świat jest inny niż kiedyś, ale cwaniacy niestety ci sami. Była matką i martwiła się,że Jaś zabierze jej córce najlepsze lata, a potem odejdzie do innej. Innej kobiety, czy innej pracy. Nie ma znaczenia do czego.Ważne, że odejdzie. Szkoda, że nie była w stanie wytłumaczyć tego swojej ukochanej córce.
  • I właśnie nawiązując do inwestowania w siebie – Małgosia próbowała rozładować napięcie – chcieliśmy Wam powiedzieć, że Jasiek był dzisiaj na rozmowie w sprawie pracy i został przyjęty.
  • No, no, bardzo się cieszę, będzie Wam łatwiej z dwoma pensjami – ironicznie odezwał się Rysiek.
  • Łatwiej? – Janek wpadł w słowotok – Panie Ryszardzie, to najlepsza korporacja w Polsce. Analizy ekonomiczne, doradztwo, konsulting, audyty …… obsługuje międzynarodowe podmioty.
  • Mówię Wam – Małgosia była równie podekscytowana – pewnie nazwa tej firmy Wam nic nie powie, ale to idealny start dla ekonomisty.
  • Po pracy w takim miejscu mogę zostać Ekonomicznym doradcą Premiera, otwierają się przede mną wszystkie drzwi! – Jasiek patrzył w dal widząc siebie w najlepszym gatunkowo garniturze.
  • Do tego wysoka pensja, nagrody, szkolenia, określona ścieżka kariery. Janek może zostać głównym dyrektorem! – Małgosia szczerze podzielała zachwyt Jasia.
  • Nie będę potrzebować kredytu, żeby kupić swojej ukochanej mieszkanie. Kupię jej apartament, a nie jakąś dwupokojową klitkę.
  • Mamo, nie cieszysz się ?
  • Pijmy kawę, zaraz będzie zimna. – Matka chłodnym wzrokiem popatrzyła na Jasia i Małgosię.
  • Cieszymy się, Rybeczko – odezwał się w końcu Rysiek.
  • Ryszardzie – Matka nerwowo popatrzyła na zegarek – musimy już jechać, za dwie godziny ma przyjść do mnie Kazikowa. Pa córeczko!
Matka złapała za swoją torebkę, posłała szybkiego buziaka w stronę Małgosi i wyszła. Ojciec bez słowa pobiegł za nią.
  • Boże, jaka masakra!
  • Oni w ogóle nie rozumieją …
  • Ale nie zepsują nam radości, prawda Małgosiu? – Jasiek podbiegł do Małgosi i energicznie uniósł ją w górę.
  • Pewnie, że nie! Jestem z Pana dumna! Panie Przyszły Prezesie!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: