Odwilż – grypa szaleje!

Poszłam dziś rano do przychodni na szósty zastrzyk. Punkt 9.00 stanęłam przed panem z recepcji.
– Dzień dobry! – powiedziałam, i zaczęłam się rozbierać. Nie całkiem oczywiście, na razie tylko z czapki, szala i kurtki.
– Dzień dobry! – odpowiedział Recepcjonista – Jak? zastrzyki pomagają?
– No właśnie nie, źle się czuję … – zaczęłam.
Przyszłam dziś do przychodni z myślą, że przed zastrzykiem muszę skonsultować się z lekarzem. Wczoraj miałam gorączkę. Może nie powinnam dostawać zastrzyków.
– Ojej, a jak ja się źle czuję! – przerwał mi Recepcjonista – W weekend myślałem, że umrę, ale do pracy chodzić trzeba – dodał ze złością.
Nie odzywałam się więcej, bo nie wiedziałam, czy nie zrobi mi krzywdy, bo on musi pracować a ja nie.
Po chwili z gabinetu zabiegowego wyszła Pielęgniarka.
– Dzień dobry!
– Witam, zapraszam!
– No właśnie nie wiem, czy powinnam brać kolejny zastrzyk, coraz gorzej się czuję.
– To nie problem, zaraz skonsultujemy się z lekarzem – odpowiedziała radośnie Pielęgniarka.
Nie znam nikogo radośniejszego i energiczniejszego od niej.
– A lekarz już jest?
– Zaraz będzie, na 9.00 przyjeżdża.
Pielęgniarka przysiadła się do mnie.
– Dziś się ubrałam bardzo ciepło, niech Pani zobaczy, nawet mam polar. Żeby się nie doziębić. Kiepsko się czuję.
Porozmawiałyśmy chwilę. Przyszła Pani z Apteki, mieszczącej się w tym samym budynku.
– Dzień dobry, o Boże jak ja się źle czuję! Taki okropny kaszel mi wrócił!
– A kto się tu dobrze czuje? – zapytał Recepcjonista omiatając wzrokiem nagromadzony w międzyczasie tłum kaszlących pacjentów.
Uśmiechnęłam się do siebie.
Lekarz przyjechał z poślizgiem. Podwójnym poślizgiem. Czasowym przede wszystkim (ponad 30 minutowym) ale także, z uwagi na warunki atmosferyczne z poślizgiem na drodze. Wpadł wściekły do przychodni. Gdy przemieszczał się między pomieszczeniem socjalnym a gabinetem Recepcjonista musiał próbować podzielić się  informacją na temat swojego kiepskiego samopoczucia.
– Nic mi nie mów – wycedził przez zęby lekarz – Rozłożyło mnie, cały weekend spędziłem w łóżku! Wrrr

Gdy udało mi się opuścić to zagrypione towarzystwo, wróciłam do domu i położyłam się w łóżku zadzwoniła moja komórka.
– Cześć – odezwał się jakiś okropnie nosowy i zachrypnięty głos,
– cześć – spojrzałam na wyświetlacz,bo mój mózg nie rozpoznał głosy dzwoniącego – a cześć Marika! Co tam?
– W czwartek rozłożyła mnie grypa. Potrzebuję jeszcze z dwóch dni, żeby się podkurować!
Cóż, raj dla bakterii …. Trzymacie się jakoś?

Jeden komentarz na temat “Odwilż – grypa szaleje!”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: