Kuracja wzmacniająca

Czuję się trochę zagubiona 🙂 Nie wiem, czy pisałam, że neurolog zapisała mi tabletki nasenne i serię domięśniowych zastrzyków wzmacniających mięśnie. Ochoczo zgłosiłam się do pielęgniarki. Co tam, przeżyję to 10 wkuć w tyłek. Po zastrzykach robionych w brzuch, już się nie boję igły. Nawet jeśli przez igłę wpływa we mnie kuracja z witaminą B (bolesne cholerstwo…)
Tabletki nasenne pomogły mi uporać się z bezsennymi nocami (choć nie wiem czy powinnam się tym chwalić przed pójściem spać ;)) Ale zastrzyki? Ja nie wiem, kogo one mają wzmacniać … Jeśli mnie, to zamiast mięśni wzmacnia moje irracjonalne (mam nadzieję) lęki. Wczoraj ledwo doszłam do domu. Bolały mnie wszystkie mięśnie, a nogi i ręce miałam jak z waty. Dziś rano wszystko było ok (nie wystartowałabym na zawodach Strongmen), ale trzy godziny po zastrzyku czułam, że nie mogę trzymać w rękach talerza z obiadem, bo mięśnie puszczą i będę jadła obiad z ziemi ….

3 myśli na temat “Kuracja wzmacniająca”

  1. Strach? Ale myślę , że będzie dobrze, że twa pani doktor wie i co robi, wszystko by ci pomóc , a w przyszłości będziesz się z tego śmiała. Tak myślałem podczas anemii i mi bardzo pomagało, tylko potem miałem ten fatalny „epizod” z GBS.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: