Przygotowywania do zdobycia Everestu

Od razu zacznę od wytłumaczenia siebie. Przygotowania owszem, ale raczej koncepcyjne. Na początku kwietnia pisałam, że zaczynam regularne treningi, żeby przygotować się do wypadu ze znajomymi.
Z regularności zostało regularne poczucie winy. Treningi odbyły się trzy razy. W zeszłą niedzielę dałam sobie taki wycisk, że gdy w poniedziałek spędziłam cały dzień na obcasach, to wieczorem myślałam, że umrę, a zakwasy czułam do piątku.
W najbliższy czwartek, jeśli pogoda dopisze, z całą ekipą z pracy wybieramy się do parku linowego. Wszyscy stwierdzili, że jak już to już, więc wybraliśmy najtrudniejszą trasę zwaną Everestem. Przeszkody są umieszczone na wysokości około 15 metrów. Skok tarzana, ruchoma beczka, złośliwe pętle i inne.
Nie boję się tej wysokości (przynajmniej narazie ;)) będzie fajna adrenalinka. Boję się, że moje mięśnie nie wytrzymają, że utknę na jakieś przeszkodzie, złapie mnie skurcz, czy coś gorszego. Biorę ze sobą komórkę, więc jakby co będę dzwonić po mojego rehabilitanta 🙂 straż pożarną albo psychologa 😉

Jeden komentarz na temat “Przygotowywania do zdobycia Everestu”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: