Chcę ale nie chcę …

Postanowiłam, że w końcu zacznę. Ustaliłam datę. Przesunęłam ją z uwagi na niezależne zdarzenia. Potem jeszcze raz. I tak można bez końca, wymówek jest przecież tysiąc 🙂 a jak się skończą to można trochę pomyśleć i wymyślić jeszcze ze sto … (chociaż może łatwiej i szybciej byłoby po prostu się zabrać do roboty?)
Chcę zacząć ćwiczyć, żeby polepszyło się moje samopoczucie, odporność i wygląd. Pamiętam, że regularne treningi sprawiają tyle przyjemności, dają powera, pomagają pozbyc się złych odczuć. ale mimo to trudno jest mi się zebrać.
Najczęściej myślę NIE MAM CZASU. Wracam z pracy, bawię się z dzieckiem, robię obiad, a wieczorem padam zmęczona. NIE MAM SIŁY. NIE MAM SIĘ W CO UBRAĆ.
Przeciwdziałając tym wszystkim nie – zorganizowaliśmy sobie mini siłownię w domu. Atlas, orbitrek, materacyk do ćwiczenia brzuszków. Nie muszę się ubierać. Mogę ćwiczyć nawet w pidżamce 🙂 Nie muszę marnować czasu na dojazd  na aerobik i powrót do domu. Ale nadal NIE MAM CZASU. Mogłabym może w czasie dobranocki się wyłączyć i uciec do siłowni, ale przecież NIE MOGĘ ZOSTAWIĆ JULKI SAMEJ. Jakiej samej? zastanawiam się sama? przeciez z jej rodzonym Tatusiem.
Zaplanowałam, że zacznę 1 kwietnia. Ale przecież PRZY TAKIM KATARZE/KASZLU MOŻE NIE POWINNAM. MOŻE BOLĄ MNIE NOGI? MIĘŚNIE? NIE, JUTRO ZACZNĘ.
Teraz nawet bym zaczęła, ale TAK SIĘ OBJADŁAM…. i BATERIA MI SIĘ W IPODZIE SKOŃCZYŁA, a ćwiczenie bez muzy to bez sensu ….
Znacie jeszcze jakieś wymówki?
Ja jeszcze coś bym wymyśliła – ale Lusty mi ostatnio powiedziała, że mój brzuszek sam nie zniknie 🙂 muszę dziś poćwiczyć !!! koniecznie. Bo za chwilę ktoś mi powie, że mam tyłek jak szafa 🙂 i wtedy dopiero się zmotywuję ….
Dobra, do szafy jeszcze trochę mi brakuje, ale muszę poćwiczyć, bo za miesiąc wybieram się z ludźmi z pracy do parku linowego. Nie mogę po 5 minutach wysiłku wymięknąć i wszystkim opowiadać, że srutu tutu moje mieśnie, moje mielinki, srotutu tu jeżdziłam na wózku ….
Koniec. Dziś ćwiczę. I mam nadzieję, że jutro nie wymyślę Wam nowej wymówki.

2 myśli na temat “Chcę ale nie chcę …”

  1. U mnie to jest tak na początku dieta i ćwiczenia i tak przez tydzień, potem coraz rzadziej aż w końcu zapominam i o diecie i ćwiczeniach. Odpowiedź jest jedna .Mamy słabą silną wolę.Takie od jutra obiecuję te jest bbbbbbbbbbbee.Pozdrawiam.

    Polubienie

    1. Co masz zrobić jutro 🙂 zrób dziś 🙂 to jest dobre hasło 🙂 Ja treningi rozpoczęłam – ale było ciężko …. ale jakoś poszło, dziś znowu, bo postanowiłam ćwiczyć co drugi dzień. Może się przyłączysz?

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: