Mam dość zimy

Zgadzam się z Ministrem Finansów. Też mam dość zimy. Wpływa ona źle nie tylko na nasze PKB ale na nasze zdrowie psychiczne.
Miałam dziś napisać o Namiętności, małpach H. i innych miłych rzeczach, które miały miejsce w piątek. Miałam … ale nie napiszę … znów będę marudzić.
Zima jest okropna, śnieg ciągle leży na drogach (oczywiście nie w mieście, ale u nas na wiosce). Jest zimno. Kozaki mi przemakają. Katar sączy się z nosa. Walczę z febrą. Nic mi się nie chce. Najchętniej niczym niedźwiedź zapadłabym w sen zimowy. Ach jak miło byłoby obudzić się gdy zaświeci słoneczko 🙂
Staram się czasem ignorować zimę, ale jest to trudne, bo mój mąż zimy nienawidzi i prawie codziennie rano daje głośnie ujście swojej złości i niezadowoleniu.
Zaplanowałam sobie, że dziś w wolnej chwili opiszę miłe rzeczy, bo ostatnio na blogu same marudzenia się pojawiają. Ale cóż. Jak zwykle życie mnie zaskoczyło. Julka w nocy tak zanosiła się kaszlem, że aż zaczęła wymiotować. W ciągu dnia tylko pokaszluje. Ale do przedszkola już pójść nie może, bo niestety w przedszkolu trzymają się dość sztywno minimum programowego. Program w przedszkolu? Wydaje się to absurdalne? Wg programu określoną ilość czasu dzieci mają spędzać na dworze. To nic, że jest śnieg, wiatr, i minus 10 stopni. Sorry, nie należę do mam, które trzymałyby swoje dzieci w zamkniętych pokojach, bez dopływu świeżego powietrza. Ale nawet przy największych chęciach Pań przedszkolanek wyjście na śnieg z grupą 20 dzieci może być przyczyną przeziębienia. Dzieci cieszą się z zimy. Rzucają na śnieg, kulają w nim, jedzą go. Wytłumacz 3 lub 4 latkowi, że jedzenie śniegu jest niezdrowe !!!! A Ciocie w przedszkolu musiały by mieć oczy dookoła głowy, żeby upilnować dzieci. Zupełnie inaczej jest gdy wychodzi się na dwór ze swoim dzieckiem, a inaczej z grupą. Efekt minimum programowego oraz takiej zimy jest taki, że najpierw w grudniu Julka miała zapalenie oskrzeli, w dniu w którym miała pójść do przedszkola po chorobie wyszła jej ospa, więc została w domu. Ona skończyła ospę, a ja zaczęłam. Dzień po tym jak ja skończyłam chorować Julka rozłożyła się na anginę. To było chyba dwa tygodnie temu. Dziś znowu jest chora. Znów przynajmniej tydzień siedzenia w domu. GDyby nie fakt, że możemy liczyć na pomoc Mamy w opiece nad chorą Julką, to ja chyba musiałabym zrezygnować z pracy.
Ech, za czasów cioci Efci było tak fajnie, prawie zero chorób, a teraz … a ja ciągle ściagam się z czasem, ciągle nadrabiam zaległości w pracy, w domu … i nie mam ochoty na nic. Dolina totalna. Dolina zasypana tym beznadziejnym śniegiem 😦

2 myśli na temat “Mam dość zimy”

  1. Za czasów cioci Efci….Eh fajne to były czasy:)Bardzo miło wspominam okres kiedy opiekowałam się Julcią:)A teraz ciocia Efcia oprócz pracy w szpitalu zajmuje się małym Maciusiem ale… to już nie to samo:(Pozdrawiam i przesyłam całusy!:)

    Polubienie

    1. Ojej, a my już mamy dość chorowania w przedszkolu i tak tęsknimy za czasami cioci Efci 🙂 nawet myślimy o rezygnacji z przedszkola, ale wiem, że żadna opiekunka nie będzie taka jak ciocia Efcia 😦

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: