Wypis ze szpitala i co dalej?

Przeczytałam wczoraj wpis Danki na forum. Jej mąż po pobycie na rehabilitacji ma zostać wypisany do domu. Nadal nie może chodzić, siedzi gdy się go posadzi. Kilka dni temu rozmawialam z córką chorego na GBS, której lekarz proponuje zabranie ojca do domu. Leczenie immunoglobulinami się skończyło. Teraz pozostaje jedynie czekanie. Szpital czy ośrodek rehabilitacyjny ma swoje procedury. Szpital ratuje diagnozuje i ratuje życie. Reszta ich nie interesuje. Wyrzucić pacjenta, by zrobić łóżko dla następnego. Podobnie w ośrodku rehabilitacyjnym. Po pobycie można ponownie zlożyc dokumenty, i najprawdopodobniej w ciągu roku powinniśmy się załapać na ponowny turnus.

I wiecie co? myślę sobie, że ten system jest chory. Ja rozumiem, że ani szpital ani ośrodek rehabilitacyjny nie może być przechowalnią dla osób chwilowo niezdolnych do życia. Musi być rotacja, tylko tak można zapewnić pomoc większej części społeczeństwa. Problem jest złożony. Ale lekarze i reszta służby zdrowia powinna udzielać pełnej informacji – jak sobie poradzić, kto może pomóc itp. itd.

Przypominam sobie jak to bylo u mnie. Kilka dni przed Wielkanocą lekarze powiedzieli, że mnie wypisują. Cieszyłam się ogromnie. W końcu pojadę do domu. Popatrzyłam na załamaną minę męża.

– Kurcze, nie chce mnie w domu, wygodniej mu jak ma mnie w szpitalu. Nie kocha mnie. – zaczynałam się wkurzać. Dla mnie powrót do domu był najważniejszą rzeczą. Tak długo na niego czekałam. Oznaczał, że powoli wszystko wraca do normy.

Tak sobie myślalam, choć nie było to do końca prawdą. Choroba sie od dłuższego czasu nie posuwała. Niestety nie było wielkiej poprawy. Posadzona siedziałam, ale szybko się męczyłam. Oddychałam samodzielnie. To byla jedyna samodzielna czynność 😉

Dzisiaj rozumiem zdenerwowanie mojego męża. On widział problemy, ja same radości

– Gdzie będę spać – sypialnie mamy na piętrze, a w noszenie mnie po schodach jest wręcz niemożliwe – szybko pożyczal od siostry łóżko dla mnie, żeby zainstalować je na parterze.

– Spał przy mnie na materacu – bo ja w nocy budzilam się co chwilę i prosiłam go o przewrócenie mnie na drugi bok (dla niego masakra, dla mnie szczyt szczęścia, prosić męża nie obce, ciągle niezadowolone pielęgniarki),

– Rehabilitantka podpowiedziała, gdzie znajduje się wypożyczalnia sprzętu – i udało mu się wypożyczyć dla mnie wózek inwalidzki, żebym choc trochę mogła się poruszać w domu

– Musiał kupić podsuwacz (potrzeby fizjologiczne)

– musial zorganizować dyżury przy mnie – bo nie mógł zostawić mnie samej w domu (na święta wielkanocne przyjechali do pomocy rodzice Jacka, po świętach mąż mojej mamy)

– chciał też zorganizować rehabilitację – ale nikt nie chcial do nas dojeżdzać – bo mieszkamy za miastem.

Już w drodze ze szpitala do domu zaczynałam się zastanawiać czy dobrze robimy, bo wszystko mnie zaczynało boleć – nigdy nie siedziałam samodzielnie tyle czasu. Ale przeżyłam. Gdy Panowie wnieśli mnie do domu, posadzili na wlasnej kanapie, przed TV czułam, że będzie lepiej.

Przyznaję, to było bardzo trudne dla Jacka i innych bliskich. Ciągle dźwiganie mnie – z łózka na wozek, z wózka na kanapę, z kanapy na lóżko. Święta też były smutne. Walczyłam dzielnie przy stole z nożem, żeby posmarować sobie chlebek. Niestety nie odniosłam zwycięstwa. A oni musieli patrzeć na moje walki, dziwne, nieskordynowane ruchy. Śniadanie wielkanocne a moje dziecko siedziało pod stołem i wyło, bo babcia uparła się, że 2 latek ma usiąść do stołu i koniecznie zjeść.

Byłam w domu póltora tygodnia. Potem pojechałam do ośrodka. Wiem ile wysiłku kosztowało to moich bliskich. Ale to najlepsze co mogli mi dać. W domu podladowalam akumulatory. Przypomnialam sobie, że jest coś więcej niz tylko moja choroba. Że mam dla kogo żyć i walczyć. I że muszę walczyć. Poskutkowało. W ośrodku robiłam szybko postępy. Wierzę, że to te naładowane domową atmosferą baterie.

Na szczęście jestem kobietą. Ważylam tylko niewiele ponad 50 kg. Nie wyobrażam sobie gdybym to ja miała unosić mojego męża. Czy ktoś z Was wie, gdzie się zwrócić o pomoc w sytuacji, gdy do domu ze szpitala bierzemy osobę leżącą? jakieś pielęgniarki środkodowiskowe? wypożyczalnie sprzętu? Podpowiedzcie.

2 myśli na temat “Wypis ze szpitala i co dalej?”

  1. Ehhhh podbne odczucia po przeczytaniu posta… Ze mną nie było aż tak trudno na początku… Dopiero się wszystko rozkręcało na nowo przed drugim rzutem… Było naprawdę ciężko… Do dziś nie wiem jak mój mąż ze mną wytrzymał, jak pomagał… Jak wychodziłam ze szpitala po raz drugi to jako osoba nie chodząca ale już co nieco mogłam zrobić sama… Potem już szło coraz lepiej… Jestem wdzięczna za to że podpowiedziano mi o szpitalu w Białogardzie (posiadają oddział rehabilitacji neurologicznej). Tam ćwiczenia, ćwiczenia – fakt każdy dzień podobny do poprzedniego ale warto było… Wróciłam do domku, jako prawie w pełni sprawna osoba…

    Polubienie

  2. Odpowiadam na pytanie autorki tekstu:

    Samodzilny Publiczny ZOZ – Zakład Pielęgncyjno-Opiekuńczy (ZPO). Tam są rehabilitanci, pielęgniarki i osoby, które czuwają przy leżących pacjentach, choć to może metoda dla osób w podeszłym wieku lub bardziej schorowanych, wręcz przykutych do łóżka.

    Dobra opcja – najlepiej prywatna rehabilitacja neurologiczna u magistra fizjoterapii, który odbył najlepiej czterostopniowe szkolenie w zakresie rehabilitacji pacjentów neurologicznych – wydają certyfikaty na takich weekendowych zjazdach np. w Zakopanem (szkolenia bardzo drogie). Na studiach z fizjoterapii praktycznie żadnej metody nie można się nauczyć, tylko wykładowcy wspominają o nich, że istnieją – razem jest około 50 metod masażu i zabiegów fizjoterapeutycznych (każda czterostopniowa).

    Znam właśnie takiego fizjoterapeutę, który pracuje w tego typu Zakładzie Pielęgnacyjno-Opiekuńczym a prywatnie jeździ głównie do pacjentów z zaburzeniami neurologicznymi. Życzę powodzenia i poprawy zdrowia.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: