Bo czas to najlepsze lekarstwo (plus wsparcie bliskich)

Pamiętacie jak na początku września miało miejsce spotkanie na szczycie? Karolina, GBSowiec z doświadczeniem poszła do szpitala odwiedzić wiotkiego Jarka?

Jak miło było mi przeczytać dziś na forum zespołu Guillaina Barego wieści od Danki i Jarka. Danuś wybacz, ale będę cytować, bo Twoich emocji się nie da przekazać, a są Ważne. Minęło prawie półtora miesiąca a Jarek już siedzi samodzielnie, rusza nogami i rękoma. Kochani czekam aż Jarek będzie mógł samodzielnie wyjść z ośrodka rehabilitacyjnego i przyłączyć się aktywnie do naszej grupy wsparcia.

A oto co napisała Danka 🙂 aż miło 🙂

Witajcie. Mama na imię Danka i 3 miesiące temu opisywałam przypadek zachorowania mojego męża Jarka. Przebywa w szpitalu od 3 miesięcy. W chwili obecnej jeszcze samodzielnie nie siada, nie wstaje (zbyt słabe mięśnie).
Porusza już jednak nogami i rękoma, tułów jest już na tyle silny, że siedzi samodzielnie bez mojej koordynacji. Najgorzej jest jednak z palcami u rąk. Znikomy ruch widać tylko w kciukach. Przebywa na O/Rehabilitacyjnym i bardzo intensywnie ćwiczy. Codziennie jest gimnastykowany, masowany, pobudzane są jego mięśnie różnymi rodzajami prądów. Staje tylko przy pionizatorze, z pomocą rehabilitantów, ale to dla nas ogromna radość.
Moi drodzy, doskonale rozumiem wasz ból i bezradność, ja byłam w identycznej sytuacji. Nie mieliśmy pojęcia o tej chorobie o jej przebiegu i o tym jak to się leczy. Z mojej obserwacji stwierdzam, że brak wiedzy lekarzy na temat tej choroby oraz brak podejścia do pacjenta i do rodziny jest najgorsze. Oni tylko potrafią załamać człowieka i trzymać w niepewności. Tylko dzięki temu forum i informacji uzyskanych z internetu zrozumieliśmy, że ta choroba jest wyleczalna, jednak każdy przypadek należy traktować indywidualnie. Na tym forum są wspaniali ludzie z GRUPY WSPARCIA, dzięki którym ja i mój mąż mimo załamania uwierzyliśmy w możliwość całkowitego powrotu do zdrowia. To Ci wspaniali ludzie odwiedzili mojego męża w szpitalu i zmotywowali go do intensywnej rehabilitacji. Ich słowa ich obecność oraz widok ich w super kondycji jest najlepszym bodźcem do aktywnej pracy i chęci życia. JOASIU , KAROLINO serdecznie Wam dziękujemy. Skorzystajcie proszę z ich pomocy.

p.s. pamiętajcie o zamienniku Encortonu – pisałam o tym wcześniej, CALLCORT. Mój mąż bierze go od 2 miesięcy. Opuchlizna zeszła i nie odczuwa żadnych skutków ubocznych. Lek skonsultowałam z neurologiem.

Piszcie o swoich problemach – odpowiem. Danka.

Jeden komentarz na temat “Bo czas to najlepsze lekarstwo (plus wsparcie bliskich)”

  1. oj bardzo mi brakowało wsparcia i rozmowy z kimś Kto wie co i jak… byłam sama uwięziona ze sobą i nie wiedziałam co i jak… Po prorstu koszmar. Teraz wiem co i jak i naprawdę wiem że rozmowa z Kimś kto ma jakieś pojęcia naprawdę pomaga.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: