Przesladuje mnie pech

Zaczelo sie w poniedzialek.

Przyszlam do pracy i zabralam sie za pisanie bloga, zamiast za prace. Po 30 minutach zadowolona skonczylam pisanie. Ale okazalo sie, ze nic sie nie zapisalo i moje mysli przelane na kompa zaginely gdzies w czasoprzestrzeni. Wkurzylam sie.

Kolo poludnia przyszedl pracownik poinformowac mnie, ze rezygnuje z pracy, przenosi sie do innej branzy. Wkurzylam sie. Zwlaszcza, ze jaki poniedzialek, taki caly tydzien.

Wtorek – spotkanie zawodowe – wykonalismy swoja prace a klient wymysla, ze zaplaci nam moze za dwa tygodnie, moze za trzy, a moze pozniej. Wkurzylam sie. Potem poszlam na spotkanie. Z duzymi oczekiwaniami 🙂 uslyszalam rzeczy, ktorych nie chcialam uslyszec. Wyszlam i pomyslalam, ze nie powinnam byla przychodzic (tak mialo byc, w czyms mi to pomoglo, ale nie bylo zgodne z moimi oczekiwaniami). Popoludnie wtorkowe mialo byc sympatyczne. Mialam spotkac sie z psiapsiola w starym browarze. W zapasie mialam ponad godzine czasu, chcialam kupic Julce kapcie, oraz odebrac aparat fotograficzny. Potem mialam siasc w kafei i czekac na psiapsiole.

Mialam. Bo wsiadlam w samochod i dystans, ktory pieszo pokonalabym w 15 minut przejechalam w 50 minut. Wlasciwie nawet nie przejechalam. Byl tak ogromny korek, ze mialam ochote wyjsc z samochodu i zostawic go na srodku drogi. Gdy juz sie dokulalam w okolice Browaru patrze – a tam mnostwo policji i strazy pozarnej, wszystkie wejscia zakniete bialo-czerwonymi tasmami. Ech.

Okazalo sie, ze browar ewkuowano, bo podobno mial byc w nim bomba…

Ciekawe co zdarzy sie dzis? Narazie co mi sie nadusilo i nie mam polskich znakow (co widac) …. co dalej….

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: