Tańczę na stole, kieckę zadzieram …

…tłukę butelki, depczę szkło 🙂 Smutni panowie ćwiczą pokera, a ja przed nimi kankana 🙂 tralala 🙂

Ale mi fajnie 🙂 W końcu spełniam swoje marzenie.

Leżąc nieruchomo w łóżku szpitalnym, już byłam bliska rezygnacji z marzenia i oddania wszelkich pieniędzy, byle bym tylko znów panowała nad swoim ciałem. Ale nikt nie mógł mi pomóc. Nikt nie mógł określić jak długo poleżę 🙂 Pieniędzy więc nie wydałam. Poleżałam swoje. Wycićwiczyłam się na rehabilitacji. Żyłam wolniej i spokojniej przez cały rok. Nagrodą, za te wszystkie niedogodności miała być honda.

Szukałam jej od maja. Ciągle coś nie pasowało, a to duży przebieg, a to daleko, a to za drogo, a to bez faktury vat. Już byłam zmęczona poszukiwaniami i zaczęłam myśleć, że może zrezygnuję? 🙂 Hm, ja zrezygnuję ? chyba jakiś żart 🙂 sama siebie chyba chciałam zniechęcić. Aż w końcu tydzień temu miałam sen. Śniło mi się, że znalazłam w necie nowe ogłoszenie fajnej hondy w moim mieście. Pojechałam do salonu, sprawdziłam i kupiłam. Z salonu wychodziłam zadowolona na maksa.

Następnego dnia rano sprawdziłam net, tak trochę od niechcenia, bo następnego dnia wyjeżdzaliśmy do Krakowa i nie miałam ani czasu ani głowy do kupowania samochodu. Ale znalazłam nowe ogłoszenie hondy. W moim mieście. Pojechałam zobaczyć. Wszystko grało. Prawie wszystko. Zawsze jest prawie. Tym razem tylko kolor mi nie pasował. Cholera, może czasem jestem typem męskim, ale czasem odzywa się we mnie taka baba … głupiutka blondynka. Bo ja sobie wymarzyłam czarny samochód. A tamten  był koloru galaxy grey. Brzmi nieźle? No może. Ale w ogłoszeniu napisano złoty brąz. A ja nienawidzę złotego koloru. Bleeeee. I tak okropnie się zniechęciłam. Choć wiem, że czarny jest okrutnie niepraktyczny. Brudzi się masakrycznie. Mam teraz czarnego.

W każdym razie wczoraj spotkałyśmy się z Panią sprzedającą w serwisie. Sprawdzono tam dokładnie autko. I podpisałyśmy umowę przedwstępną. W końcu KUPUJĘ hondę. Za tydzień chyba będę się nią rozbijać 🙂 po ulicach nie drzewach 😉 Kurcze muszę wymyślić jej ksywę – mój obecny samochód to bambo (czarny murzynek ) a nowy? 🙂

Ale się cieszę. Gdyby nie to, że w Krakowie od alkoholu nie stroniłam, to bym sobie otworzyła butelkę ulubionego winka 🙂 Ale niestety mięśnie bo GBS to buntownicy ! i nie pozwalają mi należycie oblać zakupu 🙂

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: