To tylko chwilowe osłabienie …

Prawda? Nie może być inaczej.

Chyba muszę walnąć się w pierś. Ostatnio miałam mnóstwo pracy, także wieczorami, dość dużo stresu (takie tam problemy i problemiki w pracy), zmartwienia, krótkie noce (bo Dzidziolowi rozregulowal się sen) jakoś zero czasu dla siebie. Tak, wiem, obiecywałam … że nie zapomnę i będę się oszczędzać … ale czasem się nie da 🙂

W każdym razie zaczęło się od skurczy w prawej stopie. To pewnie od prowadzenia samochodu i naduszania na pedał gazu. Zaczęłam łykać magnez. Wczoraj zostałam sobie w domu, żeby odpocząć. Chwilę pospałam, ale zamiast skurczu stopy pojawił się ból mięśnia. Jednego 🙂 który czuć gdy rusza się stopą. Starałam się nie dopuszczać do siebie żadnych myśli, zwłaszcza tych negatywnych. Zwaliłam wszystko na bieganie na obcacach. I zmęczenie.

Misiaczek wrócił z pracy i zaczął mi opowiadać coś z wielkim zaangażowaniem. Piszę niestety coś – bo jakoś nie miałam ochoty słuchać głupot, mało ważnych rzeczy … przeciez jestem napięta i wsłuchuję się właśnie w swoj organizm, czy osłabienie postępuje czy przechodzi… i udaję nawet przed sobą, że tego nie robię. A ten mi coś o nagrywarce DVD opowiada, potem o nowej fryzurze (bo był wczoraj u fryzjera i pierwszy raz o 100 lat zdecydował się na małą zmianę). Gdy udawałam, że go słucham, zaczęłam czuć, że mnie denerwuje, bo ja tu wyczekuję GBS a on o pierdołach gada. I momentalnie wkurzylam się na siebie. Bo jak można tak wyczekiwać GBS? to tylko normalny ból. Prawda? Zaczęłam być nawet raczej nie miła, bo może jak się skupię na czymś innym np. na kłótni, to przestanę myśleć o tym o czym przecież nie myślę 🙂 Ale mój mąż należy do świętych. Leżeliśmy już w łóżku, gdy zaczęłam iść coraz bardziej na zderzenie czołowe! Bo czułam, że muszę upuścić sobie trochę napięcia 🙂 a nie powiem mu przecież wprost co się dzieje, bo zaraz się rozkleję i zamiast przestać myśleć o tym o czym nie mysle 😉 zacznę o tym mówić.

– Nie wiem jak Ci pomóc – powiedział w pewnym momencie Misiaczek – jesteś taka dziś zamknięta, co się dzieje?

Cholera. Tak to już jest jak się ma męża, i to od kilku lat tego samego. Robię wszystko żeby oszukać siebie, żeby pomyśleć, ze przecież nic się nie dzieje. A on to widzi. I jeszcze chce ze mnie to wyciągnąć.

I co? W gruncie rzeczy szczera jestem i otwarta, więc musiałam powiedzieć o bólach. O obawach nie, bo on sam o tym wie. Efekt jest taki, że dziś bolą mnie już obie nogi do kolan.Czuję słabość. Ręce chyba też zaczynaja mnie boleć. Chwilami mi słabo. Rozmiękłam, rozkleiłam się. Włączyłam tryb wielkiego słuchania organizmu … ale przyszłam dziś do pracy, bo siedząc w domu wpadłabym w deprechę. Bo myśl o tym co może nadchodzić budzi płacz … ale przeciez nie nadchodzi. Ale cóż dzisiaj jestem małą, biedną i przestraszoną dziewczynką 😦

Ale poczytam swojego bloga sprzed roku i może będzie mi lepiej.

– Misiaczku – powtarza jak mantrę mój Misiaczek – to tylko chwilowe osłabienie.

I też chcę w to wierzyć. Ale mam też plan w razie w. 🙂 Wyluzować się i obserwować, a jak osłabienie będzie postępowało to musze przygotować pidżamkę, legitymację ubezpieczeniową  i gdy będzie już kiepsko pojadę na stare śmiecie – do szpitala. Ale będzie dobrze, to tylko chwilowe oslabienie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: