Dziecko PR-u :)

Tak naprawdę to nie wiem od czego zacząć. Moje dziecko zaskoczyło mnie niesamowicie. Miałam w niedzielę urodziny. Z tej okazji imprezowałam cały tydzień. Najpierw w środę przyjechała psiapsióła. Do naszego domu. Bo Misiek był w pracy a ja z Julką nie będę jeżdzić po kawiarniach, bo nie chciałabym płacić za zniszczenie kawiarni 🙂

Spodziewałam się, że albo będziemy za nią biegać, albo bawić się z nią i pogadamy sobie swobodnie dopiero gdy mała zaśnie. Musiałam przygotować sałatkę a pogoda była ładna, więc zostawiłam małą na ogrodzie i poszłam do kuchni. Co chwilę biegałam luuknąć czy mała aby nie zmienia koncepcji zagospodarowania terenu ogrodu 🙂 albo nie polewa się wodę z konewki 🙂 nie je ziemi, kwiatków, kamyczków. Nic takiego nie miało miejsca. Mała jeżdziła swoim rowerkiem, zatrzymywala się przy wszystkich drzwiach/furtach/bramach wyjmowała z bagażnika śrubokręt (jaka odpowiedzialna matka daje dziecku do zabawy śrubokręt?:) ) i „naprawiała” zamki 🙂 Gdy przyjechała psiapsióła mogłyśmy gadać do woli, a dziecko pięknie się bawiło. Jak weszła do pomieszczenia pod tarasem, gdzie jest brud, smród i pająki to wyszła po 30 minutach – cała czarna!! Cóż 🙂 bawiła się super a my przynajmniej miałyśmy spokój. Potem grzecznie się wykąpała i chciała zasypiać koniecznie z ciocią 🙂

Normalnie przeslodki cukiereczek! Chyba domyśliła się, że ma być idealnym dzieckiem, bo psiapsióła rozważa opcję posiadania własnego dziecka i mogłaby się lekko zniechęcić.

A w sobotę przyjechała do mnie gromadka rozchachanych znajomych z mojej pierwszej pracy. I co zrobiło moje dziecko? po przywitaniu i podziękowaniu i zjedzeniu wszystkich słodkości, które dostała od gości, mimo naszych zakazów poszła do sąsiadów. Sąsiedzi mieli na weekend swojego wnuczka. Pobawili się trochę u nich, potem oboje przybiegli do nas. Pobawili się samochodami i wielkim garażem (juz teraz wiem czemu Julka zbiera samochody 🙂 robią niezłe wrażenie na kolegach ;)) i pobiegli na dobranockę do „babci”. Po bajce Jula przyszła wymęczona do domu i bez marudzenia zaczęła pokładać się na kanapie.

I znów byłam zaskoczona, bo normalnie zajmuje tyle uwagi, czasu i energii. Ale cóż albo jej nie pasuje nasze towarzystwo, albo jest dyskretna i nie chce przeszkadzać 😉 I znów okazało się, że mam idealne dziecko, którego właściwie nie ma w domu 🙂 Ta to sobie potrafi robić P.R 🙂

P.s. A w niedzielę rano jak usłyszała, że mam imieniny to powiedziała

– Ale super. To dostaniesz prezent. Zaśpiewam ci piosenkę.

a po śpiewach dodała

– Masz imionki dzisiaj?

– Tak 🙂

– Hurra. To ja chcę dzisiaj torcik !!!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: