Koncertowo

– Może pojedziemy w maju na koncert Depeche Mode? – powiedział ostatnio mój Misiaczek.

Hm. Koncert w Warszawie.

Wypady z Misiakiem są zawsze ekscytujące. Już od pierwszych randek. Kiedyś umówiliśmy się romantycznie na naszej ławce. Oki. Przyszła umówiona godzina spotkania. Czekam na ławce. Naszej. Na starym rynku. Dzwonię do niego.

– Gdzie jesteś?

– No jak gdzie ? Na naszej ławce. A Ty? Spóźnisz się?

I cóż. Każdy z nas siedział na innej ławce. Ja na tej, na której usiedliśmy tej nocy kiedy się poznaliśmy, a on na innej w parku, gdzie poszliśmy usiąść na pierwszej randce. To była taka zapowiedź. Mężczyźni mają inną percepcję.

A wracając do koncertów. Już raz jechaliśmy na koncert. Wróć. Wybraliśmy się kiedyś na koncert Rammstein. Mocna muza, teksty w języku niemieckim. Dla niektórych to masakra. Ja uwielbiam niemiecki, a ostra, ciężka muza pasuje do niego i ten wokal J. Brzmi to niesamowicie. Gdyby ktoś chciał posłuchać romantycznej 😉 i spokojnej muzy polecam Amour  (Die Liebe ist ein wildes Tier Sie beisst und kratzt und tritt nach mir) …

http://www.youtube.com/watch?v=tAxstKM5ZVk

 

 Koncert w  Katowicach. Zima, śnieg. Jedziemy. Reise, Reise. Ja prowadzę samochód.

– Jak się zmęczę to mnie zmienisz?- pytam.

 No pewnie.

– To Super.

 Do Katowic daleka droga. Reise, Reise. Po godzinie jazdy chce się zmienić, pada śnieg, kiepska widoczność. Ups. Misiak zapomiał prawa jazdy. Samochód jest mój. Klimat zgęstniał 😉 ciężka chwila, ciężka muza. Z cd płynie muza – ich hab keine Lust. Dokładnie. Nie mam ochoty … jechać dalej. Ale czego nie robi się dla miłości ;). Jedziemy, ja prowadzę.

Gdy już zbliżaliśmy się do Katowic, po  ok 6/7 godzinach jazdy dzwoni do nas kumpel.

– A na jaki wy koncert jedziecie? Bo w necie właśnie przeczytałem, że dzisiejszy koncert w Katowicach się nie odbędzie!!!

Nie uwierzyliśmy mu. Jaja sobie robi. Do agencji organizującej koncert nie można było się dodzwonić. Po dłuższym czasie niestety okazalo się, że rzeczywiście koncertu nie będzie. A my już dojeżdżaliśmy do Katowic.

          Ale przecież nie musicie wracać –  przekonywał nas kumpel – my sobie w pracy poradzimy bez Was, odpocznijcie.

Reise, Reise J stwierdziliśmy, że powrót do Poznania byłby bardzo trudny I pojechaliśmy na wycieczkę do Wrocławia.

A po dwóch miesiącach znów wsiedliśmy do samochodu, tym razem ja na miejscu pasażera 😉 I pojechaliśmy po raz drugi na koncert Rammstein.

Fajnie. Tylko, że to było sto lat temu J

– Może pojedziemy w maju na koncert Depeche Mode? – powtarza Misiaczek.

– Hm, a dokąd?

– Do Warszawy!

– Dobrze, że nie do Katowic – trudno powstrzymać mi się od śmiechu – A jak chcesz jechać?

– Samochodem

– A prawko weźmiesz tym razem ? – nie wcale nie jestem wredna J na szczęście Misiaczek nie obraża się na moje “słodkie” uwagi

– To pojeżdzmy pociągiem.

– Ojej pociągiem? To się zmęczę zanim dojedziemy na koncert. A ile trwa koncert, bo nie wiem czy wysiedzę? Kręgosłup będzie mnie bolał. No chyba, że kupimy miejsce na płycie I jakiś wygodny fotel ze sobą zabierzemy 😉 A gdzie będziemy spali?

– No jak ? Przecież wrócimy po koncercie. Pociągiem.

I tu się rozbawiłam na maksa, bo wyobraziłam sobie siebie całą tę sytuację. Bo może tym razem udałoby się dojechać za pierwszym razem. Ale czy mój organizm to wytrzyma? Czy Guillain polubi Depeche ?

– No dobra możemy jechać, tylko Dave musi mi obiecać, że nie będzie tańczył – proszę Misiaczka starego fana DM– bo słuchać to ja go mogę, ale oglądanie Davedance – dla mnie to masakra, faceci w pewnym wieku nie powinni już publicznie, w połowie rozebrani, kręcić biodrami …

– No kurcze, ile ja mam lat? Musimy jechać do Warszawy na spotkanie z Davem? Niech on przyjedzie do nas, co? J Nawet mogę dla niego grilla zrobić J

 

Hm. Sprawdza się stare przysłowie mojego Pana od niemieckiego – do podróżowania potrzeba czasu, pieniędzy I siły, jak się jest młodym to ma się czas i siłę, ale brakuje pieniędzy, jak się jest w wieku produkcyjnym 😉 to ma się pieniądze i siłę, ale nie ma się czasu, a na starość ma się i pieniądze i duuużo czasu, ale nie ma się już siły. Chyba podobnie jest z bywaniem na koncertach 😉  Bo ja chętnie zobaczę, posłucham, nawet mogę zapłacić, ale żeby jechać i marnować tyle czasu i sił?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: