Ketonal :)

Niesamowite jest to jak czas szybko mija … i że czas jest lekarstwem na wszystko. Dokładnie rok temu zaczynałam walczyć ze swoim organizmem, być może właśnie zostałam postawiona przy drabinkach i przytrzymując się szczebelków stałam powyginana przez ok. 1 minutę po czym z dumna z siebie opadałam na wózek inwalidzki. A dziś? Biegam jak szalona, ostatnio mam mnóstwo na głowie, żeby zdążyć z realizacją wszystkich obowiązków musiałam włączyć TURBODOŁADOWANIE 🙂 Hm, nie byłabym szczera, gdybym nie dodała, że i owszem mój organizm powolutku się buntuje i daje bolesne oznaki, że czas już wrócić do trybu normalnego 🙂 energooszczędnego 😉

Tak sobie ostatnio myślałam o bólu w GBS. I wiecie co? Po roku powiedziałabym, że nic mnie nie bolało. Umysł ludzki jest niesamowity, kasuje automatycznie złe odczucia, ból. Ale gdybym miała się tak bardzo skupić – to fakt, chorobie towarzyszyły bóle, przede wszystkim fizyczny ale niestety ból emocjonalny. U mnie na szczęście lekarze pięknie poradzili sobie z moim ogromnym bólem fizycznym. Wszystko mnie bolało. Dodatkowo pojawiła się przeczulica, często występująca przy GBS/CIDPie. Najdelikatniejszy dotyk mojego ciała był dla mnie źródłem ogromnych cierpień. Moje receptory czuciowe zwariowały.

Chyba następnego dnia po przyjęciu mnie do szpitala zaczęłam dostawać Ketonal. Dwa razy dziennie – rano i wieczorem do moich żył sączyła się przynosząca ulgę kroplówka. Szybko zapomniałam o bólu. Gdy tylko wyszłam z doliny płaczu i załamania 🙂 i zaczęłam trochę jaśniej patrzeć na świat zorientowałam się, że mój przyjaciel Ketonalik staje się coraz bardziej niezbędny dla mojego organizmu. Jak narkotyk. Po kroplówce bylam pełna radości, chęci życia, optymizmu. Żałowałam, że nie mogę chodzić, bo chętnie poszłabym na spacer. Jednak im bliżej godziny 9.00 tym mniej sił, a moja osobowość zaczynała uciekać od ciała. I pozostawało leżące ciało. Godzina 9.00 – kolejna kroplówka i znowu jestem gotowa do życia.

W końcu się wkurzyłam, bo nie lubię uzależniaczy. Poprosiłam o niepodłączanie ketonalu. Lekarka patrzyła się na mnie zdziwiona. Ale na szczęście nie protestowała 🙂 Obawiała się czy nie wróci ból. Ja trochę też… ale nie byłabym sobą  gdybym nie spróbowała. Pierwsze dwa dni były trudne. Ból na szczęście nie wrócił, ale organizm był ogłupiony, osłabiony, jak na głodzie 🙂 Potem już luuuz.

I pewnie dzięki Ketonalikowi nie pamiętam już dziś o bólu fizycznym. Owszem był jeszcze ból przy ćwiczeniach … i ból emocjonalny …. ale o tym napiszę przy okazji …

2 myśli na temat “Ketonal :)”

  1. Mi ketonal pomagał tylko w dzień. W nocy co godz lub półtora budziłan się z bólu pleców. Wtedy moim lekarstwem w nocy stał się… spacer:) kilka kroków po korytarzu i do łóżka i mogłam spać kolejna godz:)

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: