Dzień siódmy

I mam nadzieję, że ostatni.

Głowa boli jak bolała. Byłam u neurolożki 🙂 Zawsze jestem rozbawiona wizytami u niej. Bada mnie, i cieszy się, że wszystko jest dobrze, że wróciła siła i wogóle. Opowiadam jej, że tak mnie okropnie boli, że im więcej bodźców zewnętrznych tym gorzej, że ostatnie dwa dni nie poszłam do pracy, żeby sprawdzić czy będzie lepiej.

– OOO i do pracy Pani wróciła – mówi neurolożka

Potwierdziłam lakonicznie, bo co jej będę tłumaczyć? Że pracuję od dnia wyjścia z ośrodka rehabilitacyjnego? 🙂

W każdym razie, wykluczyła przyczyny neurologiczne (ufff) i kazała iść na prześwietlenie zatok.

Byłam dziś. Wchodzę do gabinetu. Jakiś młodziutki chłopak. Patrzy na mnie i mówi –

– To zapraszam do kabiny, proszę się rozebrać od pasa w górę.

Gdyby mnie tak nie bolala głowa to bym się roześmiała.

– Ale ja będę miała robione zdjęcie zatok, do tego przecież nie trzeba się rozbierać! – pouczyłam go 🙂

– Ach tak, nie no oczywiście. Tylko wsuwki proszę zdjąć z włosów!

Zaczęłam się obawiać czy gość ma wogóle kontakt z rzeczywistością. Mam długie włosy, rozpuszczone, opadają mi na twarz, gdzie miałabym sobie schować te wsuwki ???

Pytam się, jak często można sobie robić takie zdjęcie? I co odpowiada Młodziak?

– No to zależy, jeśli jest robione zdjęcie rentgenowskie męskich narządów płciowych, to dopiero po 60 dniach można się starać o dziecko.

Hm, doszłam do wniosku, że chyba z dalszej konwersacji zrezygnuję, bo raczej ani nie wyglądam na kogoś, kto chce się starać o dziecko, ani wyjątkowo dziś 😉 nie mam przy sobie męskich narządów płciowych, a nawet gdybym miała, to chcę prześwietlić sobie zatoki a nie narządy. No chyba, że zaraz Młodziak powie, że w przypadku naświetlań głowy występuje analogia do męskich narządów i głowy też lepiej nie używać w celach płodnych przez 60 dni 🙂

Cóż, Młodziak kazał ukleknąć przy przyrządzie.

– Albo może niech Pani poczeka, przetrę to, bo takie brudne jest – i zabrał się do przecierania jakimś płynem płyty na której miały spoczać moje kolana.

– Hm, jeszcze chwilkę, wytrę to jeszcze raz na sucho, bo niechciałbym, żeby Pani wyżarło spodnie.

Tu już nie wytrzymałam ze śmiechu, bo moja boląca głowa przedstawiła wizję – coś wyżera mi dziury w dżinsach –  wracam do domu, a między płaszczykiem a kozakami wystają gołe kolana 🙂

W końcu zrobił mi to zdjęcie. No i okazało się, że mam ropne zapalenie zatok.

 

2 myśli na temat “Dzień siódmy”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: