Poznański spleen

Trochę się ostatnio zaniedbałam. No może nie dokładnie się – ale bloga. Nie pisałam, bo jakoś mnóstwo pracy mam ostatnio, ciągle w biegu jestem, zaległości przybywa…

A poza tym tak beznadziejnie jest – ale nie chciałam marudzić 🙂 Myslałam, że przejdzie, ale może jak sobie pomarudzę to wtedy przejdzie?

Wszystko jest bezsensu, wszystko mnie wkurza, wszystko jest szaro-bure, zero kolorów …. Nic się nie chce, a człowiek żyje tylko dzięki sile rozpędu … wykonuje codzienne obowiązki nie zastanawiając się nawet czy jest mu dobrze … Zero czasu na przyjemności …

Niby nie mam jakiegoś wielkiego problemu (czymże jest wszystko to co teraz mnie spotyka do sytuacji sprzed roku? ) ale jakoś tak mi beznadziejnie … ciemno, pochmurno …

Pośpiewam sobie dziś może z Maanamem:

Czekam na wiatr, co rozgoni
Ciemne skłębione zasłony
Stanę wtedy naraz
Ze słońcem twarzą w twarz

Może w końcu pojawi się słońce, i będzie się chciało żyć?

2 myśli na temat “Poznański spleen”

  1. U mnie wręcz przeciwnie słońce świeci niemal bez przerwy… Twoje słońce też zaświeci 😉 Tylko musisz dać mu szansę 😉 pozdrawiam(www.echo-mysli.blog.onet.pl)

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: