I znów o przedmiocie mego pożądania

Z góry przepraszam. Będzie znów o tym samym. Monotematycznie 🙂

No bo co ja na to poradzę, że te kształty kręcą mnie niesamowicie i chęć by posiąść ją (oczywiście mowa o hondzie). I co się uspokoję … to widzę ją gdzieś na drodze. Ech. I znów się na nowo nakręcam. Wczoraj widziałam taką czerwoną hondę – najgorszy korol. Honda wygląda wtedy tak okropnie wulgarnie. Takiej bym sobie nie kupiła, nie pasuje do mnie „grzecznej pensjonarki” 🙂

– Ale poleciałaś Ty grzeczna 🙂 pensjonarka 🙂  … – usłyszę pewnie w poniedziałek od mej psiapsióły.

Trzeba być dla siebie łagodnym w osądach 🙂 Trzeba. Ale i tak myślę, że ze mną to chyba nie do końca wszystko w porządku jest.

No bo 90 % otaczających mnie kobiet w wieku zbliżonym do mojego teraz myśli o jednym – albo właśnie zaszły w ciążę, albo planują w nią zajść, albo mają małe dzieci i myślą już intensywnie o kolejnym … A ja? A ja zamiast mysleć o kolejnym dziecku (przecież nie chciałam, żeby moja Julka była tak jak ja jedynakiem) myślę ciągle o KOSMICZNEJ HONDZIE CIVIC. Czy to normalne? 🙂

Oj chyba nie. Zwłaszcza, że nawet jeśli nie o dziecku, mogłabym myśleć o czymś innym niż wymarzona honda.

-Znajdziesz trochę czasu i zrobisz nam kanapki – spytał mi się właśnie mój Misiaczek (bo my jesteśmy z tych nierozłącznych 🙂 w domu razem, w pracy razem)

– Zaraz zrobię – odpowiedziałam z uśmiechem – tylko teraz mi nie przeszkadzaj, bo piszę właśnie o przedmiocie mego pożądania!

– EEE – rozbawił się Misiaczek-  no nie pisz już o mnie tyle …

A ja nie o dziecku, nie o mężu 🙂 tylko o hondzie …

 

Tak sobie wczoraj pomyślałam leżąc wieczorem w łóżku, że trudno jest nazwać emocje, które towarzyszyły mi gdy leżałam w szpitalu. Trudno jest użyć takich słów, które dla każdego będą miały ten sam ładunek emocjonalny. Ale jest coś co może pomóc zrozumieć jak beznadziejnie czuje się GBSowiec gdy choroba postępuje.

Gdy byłam już wiotka 🙂 i nie było czynności, którą mogłabym wykonać samodzielnie, musiałam prosić się pielęgniarek o pomoc. To było może drugiego, trzeciego dnia pobytu w szpitalu. Wtedy bylam jeszcze w stanie przycisnąć dzwonek. Po dłuższej chwili przychodziła pielęgniarka. Za każdym razem inna.

– Czy mogłaby mi Pani podać sok do picia z szafki?

Pielęgniarka patrzyła się na mnie z dziwnym wyrazem oczu.

– A sama nie możesz wziąć? Przecież szafka stoi blisko.

– Nie kurna, mogę wziąć ale chciałam poprzebywać w Pani niezwykłe miłym towarzystwie – chciałam powiedzieć, ale mówiłam – no nie mogę ruszyć ciałem, ledwo mogę coś utrzymać w dłoni.

– Ojej to przepraszam – wyglądasz tak młodo, nie wiedziałam ….

Cholera by to wzięła. Jeszcze tego mi brakuje, że co chwilę kazda pielęgniara patrzyła na mnie ze współczuciem … taka młoda .. a taka choroba 🙂

I wtedy pojawił się pomysł.

-Przenieś mnie do jakiegoś prywatnego szpitala – prosiłam Misiaczka. Prosiłam to mało powiedziane. Próbowałem wszelkich znanych mi sposobów, próś, wymuszania itp.

– Może tam będą mnie traktować jak człowieka. Mam pieniądze, zbieram przecież od jakiegoś czasu na hondę. Najwyżej jej sobię nie kupię, ale nie zniosę dłużej takiego stanu rzeczy.

Szczęśliwie już teraz nie wiele pamiętam z tamtych odczuć, ale świadomość, że tak łatwo zrezygnowałam wtedy z posiadania przedmiotu mego wariackiego pożądania przypomina mi, że hard core musiał być…

 

 

2 myśli na temat “I znów o przedmiocie mego pożądania”

  1. Oj Efka, teraz już musisz zdać ten egzamin i w wtedy pójdziemy do salonu i kupimy hurtem 🙂 dwie Hondzie 🙂 na pewno dostaniemy rabat 🙂 Zwłaszcza jak zabierzemy ze sobą Julkę …

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: