Grupa WW – Prekursorka Ania

Ania, 24 lata, Swarzędz k/Poznania, zachorowała w 1996 roku (miała 11 lat)

pobyt w szpitalu –  pół roku plus prawie 3 miesiące, rehabilitacja – pół roku

leczenie – plazmafereza, terapia sterydowa, wentylacja mechaniczna, intubacja, tracheostomia

stan zaawansowania – ciężki, choroba doszła do twarzy, przestała oddychać – 4 tygodnie pod respiratorem

stan obecny – wszystko ustapiło i nie ma żadnych pozostałości

 

A oto historia Ani.

Ja w wieku 11 lat zachorowałam na Zespół Guillain Barre. 6 stycznia 1996 roku poszłam do szpitala i lekarze po zrobionej punkcji stwierdzili właśnie tę chorobę. A zaczynało to się tak, że w grudniu przeszłam różyczkę po tygodniu poszłam na kontrolę i przyplątała mi się silna angina ropna. Najpierw zaczęłam się przewracać a stopniowo zaczął narastać paraliż. Nie mogłam iść nawet do ubikacji dziadek zawsze prowadził mnie na swoich nogach. Tego 6 stycznia trafiłam do szpitala zakaźnego z godziny na godzinę było coraz gorzej. Paraliż był coraz większy aż doszło do niewydolności oddechowej. 8 stycznia w śmierci klinicznej zostałam przewieziona ze szpitala zakaźnego na intensywną terapie gdzie była walka o moje życie. Później lekarze powiedzieli rodzicom, że życie uratowane, ale nie wiadomo co ze mną będzie i nie dawali 3 tygodnie szans na przeżycie i powiedzieli, że jak przeżyję to mogę być rośliną bo nie wiedzieli jakie zmiany w mózgu wywołała śmierć kliniczna. Tydzień byłam w śpiączce farmakologicznej. Wywozili mnie na zabiegi plazmoferezy i stopniowo następowała poprawa. Pod respiratorem spędziłam 4 tygodnie a na intensywnej terapii byłam 6 tygodni. Tam też przychodziła do mnie rehabilitantka. Później na 3 tygodnie przeweieźli mnie znów na oddział zakaźny bym nie chwyciła żadnej infekcji a później zostałam przewieziona do szpitala ortopedycznego na intensywną rehabilitacje gdzie byłam 7 miesięcy. Powrót do zdrowia był ciężki i bolesny, ale dzięki Bogu, lekarzom i mojej wielkiej woli walki z chorobą i powrotu do zdrowia wyzdrowiałam i nie mam żadnych problemów ruchowych ani zdrowotnych. Jedynie co mi pozostało po chorobie to blizna na szyi po traechotomii i jest mi stale zimno (sinieją mi ręce, nogi i mam je lodowat). Jednak to nie jest zagrożenie dla zdrowia czy życia.

PS. Jak ja zachorowałam to był 3 przypadek w Polsce i mój stan najcięższczy. Nie mogłam nawet ruszać głową. Tylko mi przepona chodziła a tak leżałam bezwładnie.

2 myśli na temat “Grupa WW – Prekursorka Ania”

  1. Dołańczam się do grona zachorowań z wielkopolski…my mieszkamy w Tulcach i też mamy niestety podobna historię…teraz opowiada się ją z uśmiechem na twarzy, bo wszystko skończyło się dobrze, ale wtedy…kurcze…najgorszy okres mojego życia…Współczuję wszystkim którzy zachorowali i trzymam kciuki:)Będzie dobrze, trzeba mieć tylko duuuuużo silnej woli i nie załamywac się!!!Pozdrawiam

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: