Szczęście? nie tym razem…

Następnego dnia po moim wyjściu z ośrodka wieczorem szykowałam się na imprezę. Wieczór panieński mojej psiapsióły miał być bardzo specjalną okazją, gdyż tej nocy miała też 30ste urodzinki.

Tak bardzo cieszyłam się, że funkcjonuję już w miarę normalnie. Chodzę. Boli mnie coś w pachwinie, ale od tego się nie umrze 🙂 W końcu mogę spotkać się z normalnymi ludzmi, porozmawiać o głupotach.

Poszłam. Fajny lokal, fajne babeczki, fajna muzyka. No właśnie muzyka. Mam pewną przypadłość. Muzyka mnie rusza. Nie umiem słuchać muzyki. Muszę ją przeżywać 😉 Małe nutki wpadają w moje ucho i niczym maleńki górski strumyk po chwili są już ogromne jak niagra! a ja muszę je z siebie wyrzucić ….. wyśpiewać choć w moim wypadku to raczej jest krzyk, wytańczyć …. No dobra. Jakoś to będzie. Zamiast tańców poproszę sex.  Tak, tak. Sex on the bitch. Spokojnie, to tylko taki drink. Jeden. Drugi. Muzyka gra. Babeczki zaczynają tańczyć. Co która odchodzi od stolika tańczyć zachacza o mnie :

– no choć tańczyć!

Nie będę każdej tłumaczyć, że chciałabym ale ….

W końcu słyszę utwór, który zawsze wyciągna mnie na parkiet. Energiczna Lopez wzywa! Idę. Nie próbowałam jeszcze czy potrafię ruszać się w rytm muzyki, czy przez szybkie ruchy biodrami mój mózg nie zwariuje i nie stracę równowagi. Idę przez środek parkietu do tańczących babeczek. Ludzie dokoła mnie podskakują, ruszając się w sposób nie przewidywalny. Nie wiem kto i z której strony zaraz mnie popchnie. Boję się, że potrącona upadnę. I nie przez Sex (on the bitch) tylko przez GBS.  Gdybym upadła, to wszyscy pomyśleli by, że to od nadmiaru alkoholu. Zabawne. Bo polineuropatie (czyli m.in. GBS) są bardzo charakterystyczne dla alkoholików. A ja nie piję i mam objawy alkoholika. Bosko. Ok. Jestem na miejscu. Dwa ruchy biodrami, uppps boli !!!!! Masakra. Znowu pachwina.

Wracam na miejsce. I jest mi smutno. Nie właściwie to jestem wściekła. Bo wydawało mi się, że skoro jestem tu – wyglądam normalnie, ruszam się w miarę normalnie to powinnam być szczęśliwa. A jedyne co myślę teraz to – że ja nie chcę tak żyć!  Niby jestem, ale nie mogę być sobą, nie mogę wyrażać siebie tak jak dotychczas. Muszę być ostrożna, powściągliwa, oszczędna w ekspresji.

Cholera. I jeszcze teraz zamiast cieszyć się ile osiągnęłam dołuję się, że GBS odebrał mi radość życia.

Za tydzień ślub psiapsióły a ja będę siedziała na nim jak mimoza. Zamiast bawić się i przeżywać wszystko razem z nią będę siedzieć …..

Wkurzyłam się i przesiedziałam grzecznie do północy. Potem zmyłam się po cichu. Zła. Ale jak przystało na piekielnie inteligentą blondynkę 😉 umiejącą radzić sobie z problemami 😉 z postanowieniem poprawy – Od jutra wezmę się za siebie.  

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: