Ostatni dzień w ośrodku

Chyba już czas zakończyć rehabilitację. Przynajmniej tą w ośrodku. W końcu nadszedł dzień kiedy mogłam pójść do domu. Rano się spakowałam i poszłam na ostatnie zajęcia na sali. Jak miło jest być tu po raz ostatni. Pomimo tego, że tutaj wracałam do siebie, nie spotkały mnie żadne niemiłe rzeczy, ale z przyjemnością zostawię to za sobą. Po ćwiczeniach ostatnia rozmowa z rehabilitantem – wskazówki jak ćwiczyć, jak radzić sobie z pojawiającym się dość często bólem w pachwinie. Cieszyłam się okropnie, że wracam po dłuuugiej nieobecności do domu. Kończył się pewnien bardzo trudny etap mojego życia. Miałam też ogromne obawy… W ośrodku codziennie mogłam liczyć na fachową pomoc rehabilitanta. Nie była ona potrzebna codziennie, ale świadomość, że jest „pod ręką” zwiększała moją pewność siebie. Nie musiałam przesadnie o siebie dbać, unikać nowych „fizyczny wyzwań” – bo gdyby pojawił się ból rehabilitant skutecznie potrafił sobie z nim poradzić. A w domu? No cóż, trzeba sobie radzić samemu. Ale perspektywa powrotu do domu skutecznie mnie uskrzydlała. Przykro było mi jedynie z jednego powodu. Emilka zostawała w ośrodku. Jestem dorosła i wiem, że chwil nie da się uchwycić i wszystko przemija. Ale z Emilką było mi tak dobrze! a teraz musimy się rozstać 😦 Poszłam się z nią pożegnać. Akurat Emilka miała zajęcia. Wyrwałam ją z sali i poszłyśmy sobie zrobić pożegnalne foty. Potem Emilka odprowadziła mnie do wyjścia. Udzieliła parę matczynych rad „Dbaj o siebie, pamiętaj, odpoczywaj, nie pracuj bez przerwy, jedz! Masz dla kogo żyć. Dbaj o siebie”. Chciało mi się płakać. Ale udało mi się jakoś powstrzymać, Emilka zdawała się być twarda. Ale to były pozory. Poszła do pokoju i się popłakała 😦 A potem wróciła na zajęcia i dostała opieprz od jednego z rehabilitantów …. ach facetą czasem brakuje empatii.

A ja? Ja pojechałam prosto …. do pracy 🙂 Wiem, wiem. Powinnam pojechać do domu, odpocząć itp. Ale tak mnie bardzo ciągnęło do mojego biura. Przyjechałam. Wgramoliłam się po schodach, stanęłam w moim gabinecie…. I poczułam coś, czego chyba nie potrafię opisać. Niesamowite uczucie. Dokładniej mieszanka uczuć. Po pierwsze moj gabinet wyglądał tak jak go zostawiłam – poczułam taki spokój i bezpieczeństwo – ja przeżyłam w ciągu ostatnich trzech miesięcy tyyyyyleee, mogłam nawet umrzeć a teraz wracam do świata żywych, wchodzę do gabinetu i czuję się, jak bym wyszła z niego wczoraj. Podczas choroby miałam tyle myśli w głowie, ale nigdy nie pomyślałam o pracy od strony mojego gabinetu. A teraz jestem w nim i czuję się jakbym nagle odzyskała pamięć. Życie to nie tylko rozmowy o chorobach swoich czy cudzych. Życie nie jest tak okropnie niesprawiedliwe, szare i wredne jak mi się ostatnio wydawało. Już nic mnie nie ogranicza, ani moje ciało, ani godziny kończących się przepustek w ośrodku. Mogę w końcu robić to co chcę. Tak to lubię.

Poza tym pierwsza wizyta w pracy dała mi ogromnego powera. POKONAŁAM TO GÓWNO!!! Co mi będzie Bóg rzucał kłody pod nogi. Mam to gdzieś. Nie wątpiłam w to, że wystarczy mi sił. Jestem przecież silną babą! I zawsze poradzę sobie SAMA. Zosia samosia 🙂 A gdy zobaczyłam podziw w oczach pracownika, który widział mnie ostatnio siedzącą na wózku, pomyślałam -ZADANIE WYKONANE. Jestem znów sobą.

hm, Czy pewność siebie może mnie zgubić? Nie 🙂 Przecież kontroluję sytuację.

Po całym dniu pracy pojechałam do domu. Witając się z moją kochaną córeczką wykonałam jakiś dziwny ruch ciałem i zaczęły boleć mnie pachwiny. Buuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu. Panika. Kto mi teraz pomoże? Oj, jak brakuje mi mojego rehabilitanta-magika 😦 Staram się uspokoić. Zawsze mogę do niego zadzwonić ale po to uczył mnie ćwiczeń, żebym sama mogła radzić sobie z takimi sytuacjami. Hm. W końcu jestem Zosia-Samosia. Poradzę sobie sama. Muszę. Bo jutro idę na wieczór panieński mojej psiapsióły. Oj, będzie się działo 🙂

2 myśli na temat “Ostatni dzień w ośrodku”

  1. to chyba najlepszy wpis 🙂 mnie od 5 stycznia czeka rehabilitacja w osrodku w Stargardzie Szczecinskim,mieszkam w szczecinie.Obecnie przychodza do mnie rehabilitanci do domu. jestem po 3 tygodniowym leczeniu w szpitalu.prosze pisac na gg 28651543 😉

    Polubienie

    1. Witaj Lauro!Ze Szczecina jest Sylwia (jej historię znajdziesz w historiach GBS-owców), chcesz do niej namiary?Mam nadzieję, że bardzo szybko też będziesz mogła napisać o ostatnim dniu swojej rehabilitacji :)Trzymam kciuki

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: