Inwalida też człowiek

Uczucia związane z pobytem w ośrodku i nauką chodzenia były niesamowite i niepowtarzalne. Nie ma chyba możliwości poczuć się tak w normalnym życiu. Czasem myślę sobie, że musiałam doświadczyć tego wszystkiego. Żeby choć odrobinę zmnienić swój sposób patrzenia na świat. Odzyskać radość życia? Umiejętność cieszenia się z małych spraw? To my sami jesteśmy kowalami swojego losu, ale czasem KTOŚ rzuca nam kłody pod nogi lub koła ratunkowe 🙂

Przed chorobą żyłam jak większość z nas. W świecie wiecznie zajętych ludzi, goniących za pieniądzem, czerpiących satysfakcję z ciężkiej pracy, gromadzących przeróżne dobra dla włsnego dobrego samopoczucia. Hm, a ludzie biedni? chorzy? W większości są sami sobie winni. Trzeba mieć czas na chorobę. Ja czasu nie mam. Jak jestem chora to idę do lekarza, płacę i po chwili jestem zdrowa. Nie brak mi empatii. Ale nie byłam nawet sobie wstanie wyobrazić jak trudne jest dla osoby niepełnosprawnej zwyczajne życie. Zdarzałyło mi się kilka razy parkować samochód na „miejscu dla inwalidów”. Hasło „zabrałeś moje miejsce, weżmiesz moje kalectwo…” jakoś nie przemawiało do mojej wyobraźni – nie miałam czasu się nad tym zastanowić. Teraz, po tym co przeszłam, już nigdy nie stanę na miejscu dla inwalidy! Przez chwilę byłam inwalidą i nie mam zamiaru do tego wracać. Myślę, że zamiast haseł reklamowych każdego kto staje na „kopercie” powinno się obowiązkowo wkładać na kilka dni do wózka inwalidzkiego. Może wtedy to by zadziałało.

Największym szokiem dla mnie było odkrycie, że inwalidzi żyją normalnie. Czują i robią to co zwykli ludzie, ale troszkę inaczej. Niby jest to logiczne, ale ….

Pewnego dnia w ośrodku siedzę na wózku i czekam na windę. Czekam i czekam. Jak zwykle. Jedna winda to stanowczo za mało jak na taką ilość niepełnosprawnych. Zwłaszcza, że mój wózek był tak duży, że zajmował całą windę. No więc czekam i czekam. W końcu drzwi windy się otwierają. Niestety winda nie jest pusta. Siedzi w niej chłopak, też na wozku. Siedzi i gapi się na mnie. Gapi się i gapi. Winda jest bardzo powolna. Drzwi cały czas są otwarte. W końcu chłopak odzywa się :

– A co Ty taka piękna jesteś?

 wrr  w  Normalnie mnie zamurowało. Gdybym mogła wstać, to podeszłabym do niego i strzeliła mu w twarz. Jak on śmie się ze mnie naśmiewać! Siedzę na wózku,  mam krzywe nogi, bo jeszcze nad nimi nie panuję, odrosty na pół głowy, przykrótkie spodnie od dresu, śmiechowego T-shirta. Nie czuję się kobietą. Moja kobiecość odeszła. Straciła kontakt z duszą tak samo jak mięśnie straciły kontakt z nerwami.  Jestem tylko ja i usilne dążenie przywrócenia stany wyjściowego. Słowo „piękna”  tak okropnie kłóci się z ta sytuacją. To jest wręcz tragicznie śmieszne.  

Po dłuższej chwili zastanowienia, kilku podobnych sytuacjach dochodzę do wniosku że czas odszukać swoją kobiecość 🙂 Zaopatruje się w tusz do rzęs, ulubiony perfum (apropos, to odkąd wróciłam do domu, zapach perfumu przypomina mi ośrodek 😦 i przestał być ulubiony) i powoli wracam do świata kobiet. I dziś znowu czuję się świadomą swojego uroku i inteligencji, skromną 😉 i słabą 😉 kobietką. Jak miło.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: