Granat metalic :)

Taaa, bosko. Super uczucie. Ale nagle okazuje się, że proste rzeczy są teraz takie przerażające. Ale po kolei.

Następnego dnia na zajęciach indywidualnych rehabilitant ćwiczył ze mną moje „ulubione” ćwiczenie – popychanie stojącego 🙂 Jak już skończył tą masakrę to mówi – „To chodź, wybierzemy się na spacer”. I podsunął mi wózek. Chciałam na niego usiąść -na wózek oczywiście, nie rahabilitanta. No bo jak inaczej można się przemieszczać. A gość mówi „Nie! Złap się tak jakbyś kogoś wiozła wózkiem”. Otworzył drzwi i WYSZLIŚMY z sali. Trudno było mi się  skupić. Kolana się uginały, nie bardzo chciały się blokować, wózek jechał. A ja za nim szłam. Byłam szczęśliwa… Rehabilitant pyta się czy odpoczniemy? No kurcze, odpoczywałam przez ostatnie dwa miesiące, teraz chcę iść… przed siebie … byle bez zakrętów 🙂 schodów 🙂 itp. Upps doszliśmy do ściany. Trzeba zrobić akrobację cyrkową i zawrócić 🙂 Trudno. Ale zawracam. Krótki odpoczynek. I wracamy do sali. Super wycieczka. Mam się czym pochwalić mojemu Misiaczkowi.

Następnym razem na zajęciach indywidualnych sama proszę się o wycieczkę 🙂 I następnym. Idzie mi nie źle. Odkładam więc w kąt wózek inwalidzki i wypożyczam balkonik. Super model.Granat metalik. Z siedzonkiem. Fajnie, jak się zmęczę chodzeniem mogę na nim usiąść.

Większość pacjentów mijając mnie i mój balkonik dodaje otuchy, uśmiecha się i pochwala moje postępy. Ale fajnie. Ale z drugiej strony myślę sobie, z czego się cieszycie? Do normalnego chodzenia brakuje mi jeszcze tyyyyleeeee ho ho ho. Hm, czasem jestem dla siebie taka upierdliwa, zbyt wymagająca. Ale może właśnie ta moja wada pomogła mi osiągnąć sukces przy GBS.

Moja przyjaciółka Emilka wyciąga mnie na pierwszy spacer dookoła ośrodka. Ja na dworze? Na spacerze? Ach, marzenie, piękne słonko świeci. Idziemy. Krótki dystans, ale odpoczywamy co jakiś czas. Biegnąc codziennie do pracy nawet nie zdajemy sobie sprawy ile pokonujemy przeszkód, ile pracy mięśni jest do tego potrzebnej. Prosta nawierzchnia, chodnik – idę ładnie. OOO – krawęźnik – przeszkoda. Pokonana. Dalej jest niby chodnik, ale płyty chodnikowe są bardzo krzywe, wystają. Zmiana położenia stopy, poszukiwanie równowagi. I ciągle trzeba myśleć – plecy prosto, łopatki ściągnięte, brzuch wciągnięty, ruch nogi wychodzi od bioder …. Nie jest to łatwe. Ale idę dalej. Ludzie się patrzą, rehabilitantka puka w okno w sali gimnastycznej – pokazuje mi, że jest super 🙂 Jak jest super to sunę dalej!

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: