Pionizacja cd.

Miło jest postać przy drabince kilka minut. Potem opadam zmęczona na wózek. I muszę na nim siedzieć dopóki ktoś nie pomoże unieść mojego tyłka bym mogla znów stać. Wkurzające jest takie proszenie o pomoc. Muszę nauczyć się sama wstawać.

Na zajęciach indywidualnych Magda uczy mnie jak mogę sama przesuwać się z wózka na łóżko i spowrotem. Trudne zadanie. Żeby np. przejść z lóżka na wózek ustawiam sobie pilotem poziom łóżka odrobinę wyżej niż wózka. Przesuwam się na skraj łóżka. Teraz muszę tylko unieść na sekunde ciężar ciała na rękach i delikatnie przekręcić tłów. Puszczam ręce i opadam na wózku. Super. Tylko, że ręce zawsze mialam okropnie słabe. A teraz muszę dzwignąć siebie. Ale w końcu opanowuję tę sztukę. Mogę więc już sama zjechać na zajęcia. Przeskakuję z łóżka na wózek. Jadę do windy. I luz. Czuję się znów wolna prawie jak ptak. No pewnie, że prawie robi wielką róźnicę…. Ale nie od razu Rzym zbudowano.

Skojarzenie z reklamą przypomniało mi pewne zdarzenie. Któregoś razu na korytarzu woła mnie jakiś facet na wózku. Podjeżdżam do grupki zmotoryzowanych chłopaków. Facet niby z troską w głosie zaczyna wykład na temat mojego wózka inwalidzkiego – że jest źle do mnie dopasowany, że zamiast pomóc to zaszkodzi…, nogi źle się opierają i wogóle. Kto mi dobierał ten wózek? Hm, czemu on się tak przejmuje? Wrażliwiec jakiś? Otóż nie. Wręcza mi po chwili swoją wizytówkę – sprzedaż sprzętu dla inwalidów. No to jest już chamskie wykorzystywanie marketingu. Identyfikacja sprzedawcy i klienta. No którz lepiej doradzi Ci jaki wózek kupić jak nie inwalida? Czułam się prawie jak bym brała udział w nagrywaniu kolejnej reklamówki dla leroy merlin – z serii klient blondynka- sprzedawca robi z siebie głupka, klient słuchający metalu-sprzedawca macha piórami. Wkurzył mnie gość – więc odpowiedziałam mu, że nie jestem zainteresowana zakupem innego wózka, bo ja z tego wózka planuję wstać najpóźniej za 3 tygodnie. Uppppps. Wszyscy zaczęli patrzeć na mnie jak na nienormalną. Pewnie pomyśleli też sobie, że naiwna blondi ze mnie, w trzy tygodnie chce wstać z wózka, ha ha ha. A niech się nabijają. Zdarzenie to chyba dość szybko obiegło ośrodek, bo następnego dnia rehabilitantka chwaliła mnie, że tak pięknie odpowiedziałam temu namolnemu sprzedawcy. A sprzedawca ten pojawił się w ośrodku jeszcze raz – po około 3 tygodniach. Zobaczyć wtedy jego minę, kiedy PRZECHODZIŁAM przed jego twarzą samodzielnie – bezcenne 🙂

Ale zanim mogłam tak przejść, musiałam walczyć z pionizacją. Na szczęście odnosiłam wrażenie, że moje ciało jest bardzo pojętne i wystarczy mu pokazać co trzeba robić, aby już następnego dnia można było robić to samodzielnie. Gdy moje kolana zaczeły działać prawidłowo na zajęciach indywidualnych ćwiczyliśmy moje znienawidzone ćwiczenia. Ja stoję i próbuję utrzymać się w pionie a rehabilitant mi w tym przeszkadza. Wredne ćwiczenia, ale skuteczne.

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: