Ja chodzę!!!!!!!!!!!!

Kiedy już umiałam w miarę stabilnie stać przy drabinkach, kolana pracowały prawidłowo i potrafiłam przenosić ciężar ciała z jednek nogi na drugą postanowiłam sięgnąć wyżej.

Chodzenie i moje marzenie. Bałam się początków. Widziałam jak przy barierkach uczy się chodzić kolega, po zlamaniu kręgosłupa. Przemieszczal się co prawda, ale stopy mu zwisały. Każdy krok był dla niego ogromnym wysiłkiem.

Pamiętam ten dzień- jeden z wielkich. Poranne ćwiczenia na sali. Dziś opiekuje się nami rehabilitantka – Pani Ania. Ja jadę do drabinek, wstaję sobie i czekam. Gdy przechodzi obok mnie zagaduję ją. „Czy mogłabym spróbować chodzić przy poręczach?”- pytam jej się z ogromną nadzieją w głosie. Ona patrzy się na mnie i mówi, to co zwykle każda rehabilitantka – „teraz jestem sama, po poludniu będzie kolega, pomoże mi i wtedy spróbujemy – musimy byc we dwójkę, żeby Panią asekurować”. Ok. Smutno mi. Ale mogę poczekać. Dam sobie choć wycisk przy drabinkach.

I wiecie co? Po jakimś czasie Pani Ania podchodzi do mnie i mówi – „wiesz, sama jestem ciekawa czy sobie dasz radę w poręczach”. Zawiozła mnie do poręczy. Zaparkowałysmy ładnie. Hamulce włączone. Trzymam się poręczy i wstaję. O Boże. Stoję. Pierwszy raz od dawna, stoję, mam przed sobą przestrzeń. Mogę iść. Boję się zrobić pierwszego kroku, ale przecież nie pokażę, że się boję. Strach mobilizuje mnie jeszcze bardziej. Noga do góry. Jeeeeee. Chodzę. kroczek za kroczkiem. Uppps. Kończą się poręcze, co teraz? Trzeba zawrócić. Trudny manewr, ale jest ok. Wydaje mi się, że okropnie kręcę biodrami przy chodzeniu, ale to złudzenie. Nagle rusza się tyle mięśni, że mój mózg nie jest w stanie prawidłowo rozpoznać sygnałów. rehabilitantka pokazuje mi, że powinnam bardziej ruszać biodrami – to z biodra wychodzi ruch nogi. Jest bosko.

Ćwiczenia popołudniowe. Pytam się pani Ani czy możemy znowu pochodzić w poręczach. Ona uśmiecha się i przyprowadza mi balkonik – no wiecie taki na kółkach, co stare babcie przy nim jeżdzą. OOOOO kolejna trudna rzecz. Przy poręczach czulam się pewniej, bo były statyczne. Balkonik jedzie. Czuję się dziwnie i niepewnie. Ale jednocześnie już wiem, że jeszcze chwila i znów będę samodzielna. Bosko.

Jeden komentarz na temat “Ja chodzę!!!!!!!!!!!!”

  1. Przeczytałam cały Twój blog. W pewnych jego kawałakach to mam odczucia, że piszesz o mnie. Przezyłam to co Ty, tylko teraz moja diagnoza to CIDP… Tez jak Ty dostaje pisemka ze Stanów…Wiem, że jest ciężko i jak myślę o moich pobytach w szpitalach to też już potrafie się z tego śmiać…Pozdrawiamqrcza-kgg 497 240

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: