Spotkanie z GBSowcem

Pierwsze zajęcia na świetlicy. Jeden rehabilitant – jeden chory. Liczę na wycisk, profesjonalne podejście. Dzień pierwszy. Przydzielają mi studenta. Ok. Ćwiczy ze mną. Niestety choćbym chciała nie jestem w stanie pomóc mu przynajmniej jeśli chodzi o nogi.

Rehabilitantka mówi mi, że muszę porozmawiać z GBSowcem, który też jest w ośrodku. Też przyszedł z tego samego szpitala co ja. Hm. To pewnie muzyk. Każdy mi o nim opowiadał w szpitalu. Mniej lub bardziej ciekawe historie. Wtedy bardzo chciałam z nim porozmawiać. Przekonać się na własne oczy, że ta choroba mija. Ale zaraz to nie może być on. Przecież on zachorował w listopadzie. Turnus w ośrodku rehabilitacyjnym trwa 6 tygodni – a mamy już kwiecień. Przecież nie siedziałby w ośrodku 4 miesiące.

Przychodzi muzyk. To rzeczywiście ta słynna w szpitalu postać. Niesamowite, że przy tak rzadkiej chorobie można spotkac się i porozmawiać z kimś kto przeżył to co ja. Pierwsze i najważniejsze dla mnie pytanie – „Kiedy zacząłeś chodzić?”. „Niedawno – odpowiada muzyk. Rehabilituję się od stycznia. Niedawno odrzuciłem kule. Najpierw jedną, potem drugą.” O Boże, przecież ja nie mogę spędzić tu tyle czasu co on. Nie mogę i nie chcę. Sześć tygodni to dla mnie maks.

Zastanawiam się też co on tu nadal robi. Przecież chodzi. Może nie koniecznie ładnie. Ale przecież nie o to chodzi. Najważniejsze by chodzić. By przestać być zależnym od innych. Przestać być kłopotem. Rehabilitantka wspomina jedynie, że muzyk jest leniwy. Aha, czyli muszę ciężko pracować i wyjdę szybciej niż on. Przecież za 5 tygodni jest ślub psiapsiółki …. jak będę nadal jeżdzić na wózku, to będzie masakra. No bo przecież jak się ubiorę? Ludzie zamiast napawać się chwilą szczęścia i radości, będą mnie obserwować i zastanawiać się jakie to życie jest okropne – taka młoda i na wózku 🙂 Aaaa i zdjęcia zbiorowe będą dziwnie wyglądały 🙂 I nie potańczę sobie! Nie mogę sobie pozwalić na długą rehabilitację !!!

Muzyk doradza mi, żeby zagadać z rehabilitantem, żeby najlepsze osoby mnie rehabilitowały, a nie studenci, albo co chwilę kto inny. Poleca dwie osoby.

Hm, na szczęście moja rehabilitacja przebiegła szybciej. Muzyk wychodził z ośrodka tydzień przede mną. Spotykałam się z nim wielokrotnie, na korytarzu, na zajęciach itp.  Zazwyczaj to były bardzo nie zręczne sytuacje. Chyba pierwszy raz gdy stałam przy drabinkach (stałam 🙂 za dużo powiedziane- zostałam postawiona ) przyszedł na zajęcia i był w szoku, że tak szybko próbuję wstawać. Kolejne spotkanie a ja maszeruję z balkonikiem. Kolejne a ja już idę sama, skupiona ale sama. Zawsze się cieszył z moich postępów ale myślę, że dołowały go bardzo. Czasem aż mi było głupio. Owszem może mam lepszą motywację. Może bardziej się przykładam. Może trochę młodszy organizm. Ale w pewnym sensie jest to niesprawiedliwe. Gdybym ja była na jego miejscu, to może na początku to by mnie motywowało, ale w końcu chyba wpadłabym w depesję.

Spotkanie z innym GBSowcem pozwoliło mi zrozumieć, że wyjście z tej choroby zależy od tak dużej ilości czynników, że nawet uczeni lekarze nie potrafią udzielić nam GBSowcom satysfakcjonujących odpowiedzi na pytania (typu – jak długo? kiedy? itp). I nie trzeba wtedy wkurzać się na lekarzy, tylko szukać odpowiedzi w sobie. Bo w walce z tą chorobą bardzo ważny jest spokój, samozaparcie, cierpliwość. Niczego nie zrobi się na siłę. Ale nastawienie i  dobra kondycja psychiczna bardzo pomagają. Trzeba wszystko sobie ułożyć. Pamiętając o zasadach (1,2 i 3 ;)). I wyrzucić z siebie. Może kobietom jest ławiej właśnie dlatego, że się wygadają, wypłaczą. Bo jestem pewna, że tych przeżyć, emocji nie da się zdusić w sobie. Unikać. Uciekać. Bo wtedy szybko do naszych drzwi zapuka depresja ….

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: