Wielkanoc – czas radości

Ze szpitala wychodziłam w Wielki Piatek. Wielki dzień. Prosiłam lekarza, by wyjść choć na przepustę – na święta. Na szczęście czuwał nade mną Anioł i ordynator – holywoodzki gwiazdor –  stwierdził, że ze szpitala nie można wyjść na przepustkę. Ale nie widzi żadnych przeciwwskazań bym poszła do domu na zawsze. W końcu za półtora tygodnia przyjmą mnie do ośrodka rehabilitacyjnego. Fakt. Co to jest półtora tygodnia? Misiaczek był przerażony. Jak sobie poradzi ze mną w domu? Ale cóż. Wypożyczyliśmy wózek inwalidzki (piękna 😉 czarna bryka. Dwie osoby przesadziły mnie na wózek. Potem jakoś upchnęły mnie w samochodzie. I pojechaliśmy do domu. Nie byłam w swoim domu 1,5 miesiąca. Już o nim zaczęłam zapominać. Jedynym moim światem stawały się choroby i nocne akcje w szpitalu. Nie myślałam o swoim azylu 🙂 

W domu problem był ze wszystkim. Dzięki Bogu mamy otwartą przestrzeń – i między salonem, jadalnią a kuchnią mogłam przemieszczać się sama. Ale  jak położyć się spać jak sypialnia znajduje się na pierwszym piętrze? Zorganizowaliśmy jakiś spanie na parterze. Ja na pożyczonym łóżku. Mój Misiaczek na podłodze, przy mnie. By przewracać mnie w nocy z boku na bok.

Na święta przyjechali do nas teściowie. Bez nich nie dalibyśmy rady. W końcu mogłam poprzytulać córeczkę. Bez ograniczeń. W końcu mogłam wziąć prysznic. Po szpitalnym myciu zapach znienawidzonego lateksu prześladował mnie bez przerwy. Coz tego, że miałam fajne mydełko, super balsam? Jak pielęgniarki używały śmierdzących lateksowych rękawiczek. BRRR. A tu w domku pełen komfort. Oczywiście nie bez wysiłku 🙂 Przy zaangażowaniu całej rodziny. Jedna osoba wychodzi z małym Misiem na spacer, zeby nam nie przeszkadzał. Misiaczek sadza mnie na plastikowym krześle ogrodowym. Dwóch mężczyzn niesie krzesło i mnie, niczym królową do łazienki. Jakoś parkujemy pod prysznicem. Faceci wychodzą a pod prysznic wskakuje mama:) I myje mnie. OOOOOO jak cudnie. W końcu na włosy mogę nałożyc odżywkę. I porządnie ją spłukać.

To była specyficzna wielkanoc. Ja na wózku inwalidzkim próbuję odnaleźć się w rzeczywistości. I wiem, że zrobię wszystko by z wózka zejść jak najszybciej. A przede mną okres rehabilitacji w ośrodku. Kurcze nie chcę wyjeżdzać z domu.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: