Zakręcone opowieści – ja, kobieta mafii

Tak bardzo spieszyłam się by zamknąć sezon szpitalny i przejść do bardziej radosnego i optymistycznego sezonu ośrodka rehabilitacjnego, że zapomniałam jeszcze o dwójce moich „przyjaciół” ze szpitala – Tomeczka-więźnia i Lidię-alkoholiczkę. Z nimi wiążę mnóstwo najgorszych odczuć – obrzydzenia, lęku, niemocy, agresji. Musiałam ich spotkać, bo taką mamy służbę zdrowia, obojętną na człowieka. Czekającą tylko na kasę. Kasa chorych – to była trafna nazwa.

Zapoznanie ich nastąpiło jak zwykle w nocy. Ach te szpitalne noce. Ciągle coś się działo. Nocne schadzki. Imprezy. A ja jak zwykle jakaś sztywna. Choć nie, tym razem wiotka 🙂

Pewnej nocy na OIOMIE budzi mnie hałas. Byłam już na tabletkach nasennych, więc cokolwiek by mnie obudziło musiało mnieć dużą moc. Zazwyczaj byłam tak wyłączona, że nie pamiętałam, że siostry podłączały mi kroplówkę, przewracały na bok. Cudny stan zapomnienia się choć na chwilę.
Budzę się powoli. Słyszę hałas. W sali biegają pielęgniarki, przy szybach stoi lekarz i dwóch sanitariuszy. Pielęgniarki mówią głośno. Jakiś facet krzyczy. Przewracam głowę na bok. Jest to jedyna rzecz, którą samodzielnie mogę ruszyć. Pięć centymetrów od mojego łóżka stoi wąski parawan. Na łózku za parawanem miota się facet. Trudno powiedzieć ile ma lat. Okropnie ciemne włosy, ciemna skóra. Wygląda jak cygan. Wrzeszczy, przeklina, pluje na pielęgniarki. One przywiązują mu ręce i nogi do szczebelków łóżka. Gość ma na sobie tylko slipy. Widzę jego duże wytatułowane łydki (podobno miał wytatułowane tez plecy i obydwa pośladki). On łapie za parawan, wrzeszczy i nim trzęsie. Ja umieram ze strachu, żeby ta kupa żelastwa nie spadła na mnie. Nie mogę nawet się przesunąć, by uniknąć ciosów. Gość awanturuje się pół nocy. Ja jestem tak przerażona, że jak rano on się budzi i zaczyna coś mamrotać pod nosem, ja zamieram, zaczynam się trząść ze strachu. Tomeczek – bo tak mu na imię – jest ukochanym synkiem mamusi. Podobno zachowuje się tak bo jest ciężko chory – zapalenie mózgu i opon mózgowych. Normalnie jest grzecznym synusiem, Tomeczkiem, mamunia rozczula się nad nim, nawet jak wyzywa ją od K… Tomeczek handluje samochodami sprowadzonymi z zachodu 🙂 Ciekawe. Musi szybkoo wyjść ze szpitala, żeby odzyskać kasę od jednego gostka. Biedny Tomeczek ma ostatnio pecha w życiu – mówi mamusia- szedł sobie ulicą i potrącił go samochód. Wyszedł ze szpitala, poszedł do kina i gdy z niego wychodził, jakieś bandziory go zaczepiły i pobiły. Biedny Tomeczek. Z opowieści jego i mamusi, a podsłuchanych rozmów wszystko składa nam się w kupę. Niezły gagatek z Tomeczka. Ja jestem w szoku, błagam o przeniesienie na inne łóżko. Jak ja osoba inteligentna mam leżeć obok takiego gangstera? WIęzienie to jest czy co? Skąd mam wziąć siły by walczyć z GBSem jak traktuje się mnie jak worem ziemniaków, do którego nic nie dociera i nie mam prawa wydostać się z tego ochydnego towarzystwa.

Może wtedy byłam zbyt nerwowa. Może nie raz przesadzałam. Ale w jego przypadku wymowna jest jedna sytuacja – wpada do mojej sali rehabilitantka ze studentkami, widzi w jakim jestem stanie psychicznym i biegnie wykłócić się o jakieś inne łóżko dla mnie. A studentki? Z przerażeniem patrzą na Tomusia! szepcąc -Jezu! A litościwe pielęgniarki powiedziały rehabilitantce – nie mamy innego łóźka, a z resztą chciała leżeć na OIOMIE by móc nas wołać, to niech leży.

Tomeczek po kilku dniach wyszedł na własne żądanie. Rzucając lekarzowi na odchodne – „że w zamkniętym zakładzie to on się tyle nasiedział, że teraz juz nie będzie.Nawet jeśli jutro ma umrzeć”. I tak się skończyła moja znajomość z gangsterem Tomeczkiem. Przestałam sypiać łóżko w łóżko z mafiozem. Przestałam więc być kobietą mafii 😉

Na miejsce Tomka przyszła Lidzia. Kobieta po pięćdziesiątce. Na początku można było nawet z nią porozmawiać. Ale pewnej nocy …. Zaczęła dziwnie się zachowywać. Co chwilę wyjmowała sobie z żył wenflon. Pielęgniarki w końcu ją przywiązały do łóżka. Lidzia przez całą noc wrzeszczała. Na kogo? Na swojego męża. Bo leży na niej.Przywalił ją i ona nie może wstać. Bo noga jej się zaplątała w rastopy i ma jej pomóc. Przez całą noc pijackie krzyki. Pijackie? Czyżbym z więzienia trafiła na izbę wytrzeźwień? 🙂 Nie. Niezmniennie jestem w szpitalu. A Lidzia to alkoholiczka, która często wraca do szpitala. Przychodzi nachlana i robi tu sobie darmowy odwyk. Ale zapewne nie długi. Bo ma w swoich rzeczach wódkę, więc jak tylko wyjdzie ze szpitala uzupełni bak.

 

 

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: