Zakręcone opowieści – mój towarzysz Darek

Darek był moim kolegą z sali OIOM. Towarzyszem doli i niedoli. Dzielił nas parawanik. Niesamowite, że ktoś pomyślał, by postawić parawan między dziewczyną a chłopakiem. Zachować choć pozory intymności, człwieczeństwa. OIOM miał dwie przeszklone sale, przedzielone stanowiskiem pielęgniarki. Sale te nie były podzielone wg płci. Kryterium podziału stanowiło chyba bycie na krawędzi życia. W tej drugiej sali ludzie umierali. W naszej – nie. Nasza była poczekalnią 🙂 szpitalna poczekalnia 🙂 ja czekalam na światełko w tunelu – na moment, w którym choć kawałek mojego ciała zacznie reagować na moje komendy, Darek czekał aż trochę wydobrzeje by jechać dalej, na onkologię. W międzyczasie wpadały jeszcze inne osoby (sala byla trzyosobowa).

Generalnie przebywanie z Darkiem bardzo źle wpływało na moją psychikę. Darek miał 30 lat. Jakiś czas temu ożenił się a potem okazało się, że ma guza mózgu. Sielanka się skończyła. Miłość zapewne też. Stał się stałym  bywalcem szpitali. Zazwyczaj nie miał kontaktu z rzeczywistością. Kiedyś mi się przedstawił. Porozmawialiśmy chwilę przez parawan. Ale następnego dnia znowu pytał się jak mam na imię 🙂 Kolejnego znowu.

Okropne było obserwowanie jak dorosły mężczyzna zachowuje się jak małe dziecko. Jak nie rozumie rzeczywistości. Nic do niego nie dociera. Jak jest traktowany przez pielęgniarki. Masakra. Porównując mnie i jego, to przy mnie babeczki biegaly jak przy królowej. A on? Biedak. Woła siostrę, bo potrzebuje czystego pampersa. CHolera, siostry go olewają a ja zaczynam się już dusić w tym smrodzie. Niech mu ktoś pomoże! Przychodzi pielęgniarka, pyta się o co chodzi i mówi – Oczywiście Dareczku, dostaniesz świeżą pieluchę, zaraz będą chodziły pielęgniarki i ukladaly Was do snu. Patrzę na zegarek. No ladne mi zaraz – za godzinkę.

Ale cóż się dziwić takiemu zachowaniu obcych osób… brały przykład z rodzinki. Przychodziła do niego żonka i matka. I zamiast porozmawiać, wziąć na wózek, pojechać choćby ma malutki spacer… Wpychały w niego jedzenie. Jak w kurę. Jakaś takie w matkach przekonanie, że jak jesteś chory to musisz jeść. Koniecznie. Im więcej tym lepiej. Jakby ilość wchłoniętego pożywienia wpłynęła np. na zmniejszanie się guza mózgu. Darek protestował, kobiety mu wpychały żarcie na siłę. Zapijał soczkami. Za chwilę prosił o zmianę pampersa. To chyba już przerastało zdolności jego żony. Zbierała się wtedy szybko. Mówiła poczekaj, zaraz przyjdą siostry to cię przebiorą.Taaa. Przychodziły. Jak im smrodek do dyżurki pielęgniarskiej dochodził.

Darek chwilami był przerażający, chwilami tragicznie zabawny.

Któregoś dnia siedzi u mnie psiapsióła i rozmawiamy o interesach. Treść aktu notarialnego uzgadniana na OIOMie 🙂 super. Dyskusja staje się coraz bardziej zaciekła. Każda broni swojego zdania. Zawsze tak było. Od małego uwielbiałyśmy toczyć inteligentne dysputy na najróżniejsze tematy (najcześciej o facetach, miłości, mężczyznach mego życia, zabawie, pracy). Często było tak, że miałysmy to samo zdanie ale w intelektualny uniesieniu stawałyśmy po różnych stronach barykady, by było jeszcze ciekawiej. I nie chodziło o kłótnie. Tylko o zaktywizowanie najbardziej sprawnych organów czyli mózgów 🙂

A wracając do Darka. Temperatura naszej dyskusji wzrasta a tu nagle Darek siada na łóżku, spuszcza nogi z łóżka i zalotnie patrzy się w naszą stronę. Wiedziałam, że nawet jeśli to jest prawda, ze faceci boją się zbyt mądrych kobiet, to mądre kobiety kręcą wszystkich 😉 Darek się uśmiecha. I zaczyna podryw : Cześć dziewczyny. Upsss 🙂 Odpowiemy mu cześć, niech się chłopak cieszy, tak trudno mu zrozumieć rzeczywistość, nie zauważył, że siedziemy tu od dawna. Dyskutujemy dalej. Język prawniczy, rozdrabniamy się do najmniejszych słów oraz ich kolejności. I nagle Darek mówi coś w stylu: Tak, tak, masz rację. Dobrze mówisz. Tak to powinno brzmieć.

O Boże!!! Patrzymy się z psiapsiółą na siebie, powstrzymując się od śmiechu. Gość nie kojarzy ile ma lat, co robi w szpitalu ale opowiada się po jednej ze stron konfliktu prawnego 🙂 Oj nie, chyba raczej pamięta jak wyrywać dziewczynę. Zgadzać się z nią, albo przynajmniej udawać że się zgadza.

Temperatura rozmowy opadała. Dyskutujemy dalej. Darek nie daje za wygraną. Dziewczyny moge przyjść do Was? Pyta. Nie możesz wychodzić z łóżka – tłumaczę mu po raz tysięczny. Staramy się nie zwracać na niego uwagi. Darek wstaje. O kurna- mówi – coś mi tu wisi -wskazuje na cewnik – co to jest? I zaczyna ciągnąć cewnik z całych sił. No cóż – nie pozostaje nam nic innego jak wołać pielęgniary na pomoc. Ach ci faceci….

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: